Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 15:03
Reklama
Reklama
Reklama

Hieronim Florian Radziwiłł (1715-1760) cz. I

Hieronim Florian Radziwiłł (1715-1760) cz. I

Był jedną z najbardziej odrażających i odpychających postaci spośród tzw. "bialskich" Radziwiłłów. I to nie z powodu aparycji, bo mógł uchodzić nawet za przystojnego mężczyznę, lecz z powodu cech jego charakteru. Już za życia uznano go za wielkiego dziwaka i ekscentryka. Nawet na tle swoich czasów wyróżniał się sadyzmem i wrodzonym okrucieństwem.

Urodził się w Białej 4 maja 1715 r. jako najmłodsze dziecko Karola Stanisława I i Anny Katarzyny z Sanguszków. Był trzynastym dzieckiem w rodzinie, ale spośród jego starszego rodzeństwa aż siedmioro zmarło w niemowlęctwie lub wczesnym dzieciństwie. Wieku dorosłego dożyły cztery jego siostry: Katarzyna Barbara, Konstancja Franciszka, Tekla Róża, Karolina Teresa oraz brat Michał Kazimierz "Rybeńko". Na chrzcie nadano mu aż cztery imiona: Hieronim Florian Filip Jakub.

Nadopiekuńcza matka, krnąbrny syn

W roku śmierci ojca miał zaledwie cztery lata i jego wychowaniem bez reszty zajęła się matka. Księżna kanclerzyna była kobietą apodyktyczną i surową wobec swoich dzieci, córki dopiero po wyjściu za mąż potrafiły ostro przeciwstawiać się matce. Starszy Michał Kazimierz dość szybko wybił się na "niepodległość", uniezależniając się matki. Całą swoją matczyną miłość księżna Anna Katarzyna przelała na najmłodszego syna. Była to jednak miłość bezkrytyczna – Hieronim Florian wzrastał pod nadopiekuńczymi skrzydłami matki w przekonaniu, że jest najważniejszy, wszystko mu wolno i nikt poza nim się nie liczy. 

Liberalizm wychowawczy i nadmierna tolerancyjność matki sprawiły, że księżna nie zadbała o wykształcenie najmłodszego potomka. Wprawdzie do pałacu bialskiego księżna sprowadzała licznych nauczycieli domowych (przeważnie cudzoziemców), ale Hieronim Florian uczyć się nie chciał. 

Matka wiązała z nim jednak nadzieje na przyszłość, nie dostrzegając negatywnych cech charakteru ukochanego syna. Tym bardziej że poczuła się zawiedziona i urażona postępowaniem starszego syna, który szybko uwolnił się spod kurateli matki, a nawet wbrew jej woli ożenił się z Franciszką Urszulą Wiśniowiecką, odrzucając kandydatkę na żonę, Zofię Marię Sieniawską, wybraną przez matkę.

Makiaweliczny plan księżnej

Księżna Anna Katarzyna – w przekonaniu własnym – mogła już liczyć tylko na młodszego syna, z którym wiązała plany na odzyskanie przez Radziwiłłów tzw. dóbr neuburskich. Sprawa ta stała się wręcz idée fix księżnej kanclerzyny. W związku z tym księżna Anna Katarzyna postanowiła uzyskać to, co nie udało się ani jej teściom, ani mężowi. Wpadła na iście makiaweliczny pomysł, który miał doprowadzić do odzyskania dóbr neuburskich, utraconych za sprawą testamentu Bogusława Radziwiłła na początku II połowy XVII w. Z premedytacją zaplanowała, iż ożeni Hieronima Floriana z jedną z wnuczek Ludwiki Karoliny, jedynej córki i spadkobierczyni przeogromnej fortuny ojca, księcia Bogusława Radziwiłła.

Radziwiłłowa najpierw korespondencyjnie sondowała taką możliwość, a gdy Karol Filip nie uciął sprawy już na wstępie, księżna wysłała do Mannheim swego specjalnego plenipotenta, Jana Antoniego Czarneckiego, który w jej imieniu miał negocjować warunki intercyzy i przyszłego małżeństwa Hieronima Floriana z jedną z wnuczek Sulzbacha. Tomasz Mogilnicki. Karol Filip na przyszłą księżnę Radziwiłłową wskazał swoją wnuczkę, urodzoną w 1724 r., Marię Franciszkę Dorotę.

Korzystna intercyza przedślubna

Wszelkie negocjacje w sprawie planowanego małżeństwa zakończyły się pozytywnie, chociaż przyszła panna młoda miała dopiero sześć lat, a pan młody zaledwie piętnaście. Intercyzę przedślubną podpisano 19 października 1730 roku w Grodnie. Intercyza zawierała bardzo istotną z punktu widzenia księżnej Anny Katarzyny klauzulę dotycząca posagu, który miał stanowić jedną trzecia dóbr neuburskich. Klauzula mówiła ponadto, że w przypadku, gdyby do małżeństwa nie doszło z przyczyn zawinionych przez stronę panny młodej, wówczas owe dobra stawały się własnością Hieronima Floriana w formie aktu donacji. 

Ponieważ do dóbr neuburskich zgłaszali swoje pretensje także m.in. Sapiehowie, Radziwiłłowa zobowiązała się do w miarę polubownego załatwienia tej kwestii. Księżna kanclerzyna uzgodniła z Sapiehami, że zrezygnują ze swoich roszczeń za kwotę 2000000 złp. Sumę tę księżna zobowiązała się spłacać w ratach. Ostateczne rozliczenie się z Sapiehami nastąpiło 22 grudnia 1740 r. podpisaniem w Pratulinie stosownego dokumentu.

Hieronim Florian jeszcze w 1724 r. został przez matkę uwłaszczony na szeregu dóbr po swoim ojcu. Z racji starszeństwa i zgodnie z prawem litewskim oraz zapisami ordynacji, ordynatem nieświesko-ołyckim został Michał Kazimierz, który otrzymał w 1720 r. od Augusta II przywilej stanowiący tzw. urzędowe lat dodanie, gdyż inaczej – jako de facto jeszcze niepełnoletni – nie mógłby objąć obu tych ordynacji. W zastępstwie męża, który przed śmiercią w 1719 r. nie zdążył podzielić wszystkich dóbr pomiędzy obu synów, uczyniła to księżna Anna Katarzyna. 

Zerwane zaręczyny

W 1730 r. Hieronim Florian per procura zaręczył się oficjalnie z Marią Franciszką Sulzbach, lecz dopiero dwa lata później, a więc gdy miał już ukończone 16 lat, został przez matkę wysłany do Mannheim, aby mógł poznać przyszłą małżonkę i odpowiednio zaprezentować się jej rodzinie. Zadufany w sobie, dumny i egocentryczny Hieronim Florian swoim zachowaniem, a zapewne też wyniosłością musiał wywrzeć w Mannheim jak najgorsze wrażenie. Nie wiemy, jak długo młody Radziwiłł przebywał w Mannheim, ale jeśli był to nawet stosunkowo krótki pobyt, to i to wystarczyło, aby Sulzbach zdecydował się na zerwanie zaręczyn. Przy bliższym poznaniu pyszałkowatego Radziwiłła wolał stracić znaczną część dóbr neuburskich niż oddać mu za żonę swoja wnuczkę!

Cel osiągnięty: dobra przejęte

Moc prawna intercyzy zawartej w 1730 r. w Grodnie została jednak w pełni zachowana i ta część dóbr neuburskich, która miała stanowić posag Marii Franciszki Doroty Sulzbachówny – zgodnie z zapisami – trafiła do Hieronima Floriana Radziwiłła.

Dzięki matce, która wymyśliła sposób na odzyskanie przez dom radziwiłłowski dóbr neuburskich, jej ukochany syn, którego czule nazywała Hierosinkiem, stał się jednym z najbogatszych magnatów w Rzeczypospolitej. Od tej pory Hieronim Florian coraz częściej dawał matce znać o swojej do niej niechęci, która z czasem przerodziła się w nienawiść. Wystarczyło, że ktoś z otoczenia księcia wyrażał się z niechęcią lub lekceważąco o jego matce, natychmiast zyskiwał jego względy. 

Matka, zaślepiona miłością do najukochańszego Hierosinka, zdawała się nie dostrzegać postępującej nienawiści syna. W 1739 r. zapisała mu nawet cały swój osobisty majątek i poczyniła pierwsze kroki w celu znalezienia mu odpowiedniej – jej zdaniem – kolejnej kandydatki na żonę. Jej wybór padł na Teresę Sapieżankę, jedyną córkę Józefa Franciszka Sapiehy i Krystyny z Branickich. 

Całą historię przeczytacie w 39 numerze Słowa

Jerzy Flisiński

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama