Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 09:27
Reklama
Reklama
Reklama

Michał Kazimierz Radziwiłł "Rybeńko" (1702-1762), cz.I

Zarówno w mowie, jak też i w listach miał zwyczaj używania w stosunku do swoich rozmówców zwrotu "rybeńko", co na całe życie stało się jego przydomkiem. Był synem Karola Stanisława I i Anny Katarzyny z Sanguszków Radziwiłłów. Urodził się w Ołyce 13 czerwca 1702 roku. Rodzice wraz z dziećmi z powodu działań wojennych przenieśli się do Człuchowa na Pomorzu, gdzie Michał Kazimierz spędził wczesne dzieciństwo. Tu w wieku około sześciu lat przyszły wielki hetman litewski rozpoczął pierwsze nauki pod okiem dominikanina Teofila Gródeckiego.
Michał Kazimierz Radziwiłł "Rybeńko" (1702-1762), cz.I

Do Białej wraz z rodziną Michał Kazimierz przybył dopiero w 1709 roku i tu - przede wszystkim za sprawą matki - został oddany na naukę majorowi Kazimierzowi de Latour. Nauczycielami jego w Białej byli ponadto ksiądz Jan Stanisław Więckowski oraz jezuita Kamieński (imię nieznane). Najwięcej jednak młodziutki książę zawdzięczał bliżej nieznanemu pijarowi Cezaremu (nazwisko nieznane), który jego edukacją zajmował się od 1717 roku. Mimo starań nauczycieli i troski matki Michał Kazimierz czynił nader skąpe postępy w nauce.

Czas na poszukiwania żony

Wkrótce Radziwiłłom przyszło przeżyć ogromną tragedię z powodu śmierci najstarszego syna, Mikołaja Krzysztofa, który zmarł po krótkiej chorobie w 1715 roku, przeżywszy zaledwie 20 lat. Jako najstarszy potomek męski w rodzinie, Mikołaj Krzysztof miał w przyszłości objąć po ojcu ordynację nieświesko-ołycką. Śmierć starszego o siedem lat brata sprawiła, iż to Michał Kazimierz stał się najstarszym żyjącym męskim potomkiem rodu. Był to wystarczający powód, aby matka zaczęła rozglądać się za kandydatką na przyszłą synową, bowiem zachowanie ciągłości rodu było dla Radziwiłłów priorytetem. Księżnej kanclerzynie nie przeszkadzało w tych zabiegach, że Michał Kazimierz miał dopiero trzynaście lat.

Wybór matki padł na Zofię Marię Sieniawską, córkę kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego Adama Mikołaja Sieniawskiego i Elżbiety Heleny z Lubomirskich. Wyboru Sieniawskiej na swoją synową księżna kanclerzyna dokonała już wcześniej – zamierzała bowiem ożenić z nią swego najstarszego syna Mikołaja Krzysztofa. Plany te nie zostały zrealizowane z powodu śmierci narzeczonego. Sieniawska jako jedynaczka, a tym samym dziedziczka fortuny ojca, była w opinii księżnej Anny Katarzyny zbyt atrakcyjną partią, aby zrezygnować z niej jako przyszłej synowej. 

Przeciwko temu związkowi próbował oponować ojciec przyszłego pana młodego, Karol Stanisław I, argumentując, że syn jest jeszcze w zbyt młodym wieku, aby się żenić, ale energiczna księżna Anna Katarzyna bez trudu poradziła sobie z oporem męża. Jednakże nie kwestie wieku biologicznego "narzeczonych" stanowiły przeszkodę w zawarciu związku małżeńskiego, lecz – w rozumieniu prawa kanonicznego – zbyt bliskie pokrewieństwo łączące narzeczonych. Adam Mikołaj Sieniawski (ojciec Zofii Marii) był synem Cecylii Marii Radziwiłłowej, córki Aleksandra Ludwika i jego trzeciej żony, Lukrecji Marii ze Strozzich. Kościół katolicki nie zezwalał na małżeństwa między krewnymi aż do siódmego stopnia pokrewieństwa. Aby planowane małżeństwo mogło zostać zawarte potrzebna była dyspensa papieska.

Ruszył w podróż edukacyjną

W oczekiwaniu na dyspensę "Rybeńko" w towarzystwie matki i najstarszej siostry Katarzyny Barbary wybrał się zwyczajem Radziwiłłów w podróż "edukacyjną". Pierwszy etap tej podróży wiódł z Białej do Oławy, gdzie wraz z rodziną przebywał Jakub Ludwik Sobieski, syn Jana III i Marii Kazimiery d`Arquien, spokrewniony z Radziwiłłami przez swoją ciotkę Katarzynę z Sobieskich Radziwiłłową. Tu w oko "Rybeńce" wpadła średnia z córek Jakuba Sobieskiego, Maria Karolina, zwana Charlottą. Michał Kazimierz także przypadł do gustu starszej od siebie o pięć lat księżniczce oławskiej. Młodzi zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Rodzice zakochanych nie zdecydowali się jednak na ich związek, szczególnie przeciwna ewentualnemu małżeństwu była księżna Anna Katarzyna z jednego tylko powodu – jak można domniemywać – Sobiescy byli już wówczas tylko cieniem swej dawnej świetności, a zwłaszcza podupadli materialnie. "Rybeńko" jeszcze długo nie mógł otrząsnąć się (ani zapomnieć) o swoim pierwszym i tak gwałtownym młodzieńczym uczuciu (w 1723 r. Sobiescy wydali córkę za Fryderyka Maurycego księcia de Turenne). Charlotta także pamiętała o swej pierwszej miłości i na krótko przed śmiercią cały swój majątek zapisała Michałowi Kazimierzowi. W dowód wdzięczności i pamięci swej prawdziwej miłości "Rybeńko" ufundował Charlotcie w warszawskim kościele sakramentem piękny nagrobek typu medalionowego.

Podczas swej podróży po krajach niemieckich Michał Kazimierz otrzymał kilka ofert matrymonialnych, ale nie przyjął żadnej. Matka "Rybeńki", od dawna przemyśliwała o odzyskaniu utraconych przez ród Radziwiłłów tzw. dóbr neuburskich. W skrytości ducha liczyła, że "Rybeńko" podczas pobytu w Mannheim na dworze palatyna reńskiego pozna bliżej jedną z Sulzbachówien. 

"Rybeńko" z powrotem do kraju nie zamierzał się śpieszyć i jego projektowany ślub z Zofią Marią Sieniawską odwlekał się w czasie. Zirytowany tą sytuacją Adam Mikołaj Sieniawski zdecydował się wydać córkę za owdowiałego miecznika koronnego, Stanisława Ernesta Denhoffa. "Rybeńko" wrócił z zagranicznych wojaży dopiero w 1723 r., gdy zarówno Charlotta jak i Zofia Maria były już mężatkami. W roku następnym Michał Kazimierz został wybrany posłem na sejm. Podczas obrad nawiązał bliższe kontakty z księciem Michałem Serwacym Wiśniowieckim, który zaczął wychwalać przed "Rybeńką" zalety i przymioty swojej bratanicy, księżniczki Franciszki Urszuli Wiśniowieckiej. Obojgu ewentualna kandydatura Michała Kazimierza na męża Franciszki Urszuli wydawała się najbardziej odpowiednia.

"Rybeńko" także wydawał się być zainteresowany Wiśniowiecką, której zalety tak mu zachwalano. Wiedział jednak, że napotka sprzeciw ze strony matki, dobrze znał jej apodyktyczny, nie znoszący sprzeciwu charakter. Sądził, że nie zaakceptuje ona synowej, jeśli nie wybierze jej sama. Chcąc jednak osobiście poznać księżniczkę Wiśniowiecką, "Rybeńko" musiał użyć podstępu, aby odwiedzić dom ewentualnych przyszłych teściów. Udało mu się to dopiero na początku 1725 roku, wtajemniczając w całe przedsięwzięcie swego wuja Pawła Sanguszkę. W jego towarzystwie, ukrywając przed matką prawdziwy powód wyjazdu, w lutym tego roku udał się do Czartoryska, gdzie wówczas mieszkali Wiśniowieccy z córką. Pierwsze spotkanie przyszłych małżonków odbyło się bez entuzjazmu z obu stron. Jednakże już następnego dnia sytuacja zmieniła się radykalnie. "Rybeńko" w swym diariuszu pod datą 7 lutego zapisał, że przy wspólnym obiedzie tak mu księżniczka Wiśniowiecka przypadła do serca, że niewiele jadł, nie mogąc oczu oderwać od Franciszki Urszuli. 

Zaręczyny i ślub w tajemnicy

Nie zwlekając ani chwili, "Rybeńko" wręczył Franciszce Urszuli pierścionek zaręczynowy. Pierścionek księżniczka przyjęła nie tylko z zadowoleniem, ale też nie protestowała, gdy Michał Kazimierz wkładając na jej palec pierścionek jednocześnie zdjął jej własny i zatrzymał dla siebie. Z takiego rozwoju sytuacji nader zadowoleni byli także oboje Wiśniowieccy, rodzice Franciszki Urszuli. Zaledwie w tydzień później, bo już 13 lutego strony podpisały intercyzę. Od tej daty "Rybeńko" formalnie i prawnie stawał się osobą nie tylko dorosłą, ale i zdolną do podejmowania wszelkich działań i kroków prawnych. 

Wiadomość o zaręczynach syna szybko dotarła do jego matki. Księżna Anna Katarzyna wpadła w jakiś rodzaj histerii i natychmiast wysłała "Rybeńce" wiadomość wzywającą go do Białej. Michał Kazimierz wezwanie matki otrzymał 21 lutego i natychmiast wyruszył w drogę z Ołyki, by w Białej stanąć już 25 tego miesiąca. Było to, jak na ówczesne czasy, tempo więcej niż ekspresowe. Rozmowa matki z synem była burzliwa, ale upór "Rybeńko" odziedziczył po matce i księżna niczego nie wskórała. Z niechęcią musiała się pogodzić z decyzją syna i wyrazić (nie bez oporów) zgodę na ślub, który odbył się 22 kwietnia 1725 r. w Białej Krynicy. 

Księżna Anna Katarzyna nigdy w pełni nie zaakceptowała synowej, chociaż ta zawsze odnosiła się do teściowej z pełnym szacunkiem. Swoją niechęć do Franciszki Urszuli – niekiedy okazywaną zbyt ostentacyjnie – księżna kanclerzyna znacznie stonowała dopiero wtedy, gdy na świat zaczęły przychodzić kolejne wnuki.

Całą historię przeczytacie w 43 numerze Słowa

Jerzy Flisiński

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama