Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 7 maja 2026 09:29
Reklama
Reklama
Reklama

Ludzie z pasją: Impresje Renaty Kaczmarek

Renata Kaczmarek jest dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Janowie Podlaskim. Nie tylko z pasją zarządza instytucją, jej pasją jest też malarstwo. Ukończyła w tym kierunku studia, ale na 25 lat zapomniała o swoim zamiłowaniu do malowania. Teraz postanowiła powrócić do tworzenia. Wystawę prac artystki możemy oglądać w Muzeum J.I. Kraszewskiego w Romanowie do końca lipca.
Ludzie z pasją: Impresje Renaty Kaczmarek
- Maluję to, co mnie zachwyca, co mnie poruszy wewnątrz. Chciałabym to zatrzymać na dłużej, dlatego wystawa w Romanowie nosi tytuł “Mgnienie”. Motywy, które najbardziej lubię malować to nadbużańskie łąki, barwy wody, która mnie otacza, jak starorzecza Bugu, zalew Kozioł. Trzecim motywem są relacje międzyludzkie, które próbuje pokazać i wyrazić w abstrakcjach - mówi Renata Kaczmarek

Autor: archiwum Renaty Kaczmarek

Już jako dziecko bardzo lubiła malować i rysować, szczególnie wzory roślinne, np. liście akantu, drzewa, krajobrazy, pejzaże. W szkole podstawowej miała świetnego nauczyciela plastyki - był to Arkadiusz Markiewicz. - W pracowni mieliśmy materiały zakupione przez szkołę, uczyliśmy się wielu technik, robiliśmy ciekawe rzeczy, malowaliśmy akwarelami, plakatówkami, wykonywaliśmy linoryty. Nauczyciel wprowadzał nas w elementy rysunku, uczył perspektywy i szkicowania oraz grafiki - wspomina Renata Kaczmarek. Studiowała pedagogikę kulturalno-oświatową ze specjalizacją malarstwo. Uczyła się w pracowni malarskiej prof. Czesława Piusa Ciapało oraz w pracowni rzeźby prof. Mariana Gardzińskiego. W czasie studiów byli to jej mentorzy. 

25-letnia przerwa

Dzięki studiom może uczyć plastyki. Jednak, zaczęła pracować w Gminnym Ośrodku Kultury, gdzie od 10 lat prowadzi warsztaty dydaktyczne z malarstwa i rysunku, w ramach zajęć koła plastycznego Art-Atak. Przez 25 lat nie malowała, gdyż codzienność przysłoniła jej pasję. Po studiach wyjechała do Drawska Pomorskiego, gdzie pracowała jako kierownik Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej, więc sztuka pozostała na boku. W prawdzie wykonywała szkice w wolnym czasie, ale chowała je do szuflady. Teraz postanowiła wrócić do swojego hobby. Wystawa w Muzeum im. J.I. Kraszewskiego w Romanowie jest pierwszą od czasów studiów. 

Przyznaje, że wiele rzeczy, osób i sytuacji ją inspiruje do malowania. 

- Maluję to, co mnie zachwyca, co mnie poruszy wewnątrz. Chciałabym to zatrzymać na dłużej, dlatego wystawa w Romanowie nosi tytuł “Mgnienie”. Motywy, które najbardziej lubię malować to nadbużańskie łąki, barwy wody, która mnie otacza, jak starorzecza Bugu, zalew Kozioł. Trzecim motywem są relacje międzyludzkie, które próbuje pokazać i wyrazić w abstrakcjach - przekazuje Renata Kaczmarek. Wskazuje, że bliscy są jej impresjoniści. - Fascynują mnie barwy i techniki z tego okresu. Myślę, że nawet podświadomie maluję tak, że moje prace są zbliżone do impresjonistycznych. Ciekawi mnie też ekspresjonizm, co również widać w moich obrazach. Cenię malarstwo holenderskie, kunszt, z jakim jest wykonane, zwłaszcza światłocień. Wśród moich ulubionych twórców są: Władysław Podkowiński, Juliusz Kossak, Edgar Degas, Vincent  van Gogh - mówi pasjonatka. Dodaje, że jeśli praca zawodowa jej nie pochłania, to udaje się jej poświęcić kilka godzin tygodniowo na malowanie. - Ciągnie mnie do malowania, sztalug i pędzli. W ostatnim czasie powstały tylko trzy prace, bo skupiłam się na pracy zawodowej. Lubię tworzyć przy muzyce przyrody. Kiedy tworzę, otwieram okno i słucham śpiewu ptaków. Nie mam wówczas włączonego radia - wyjaśnia. 

Zdarza się, że zaczyna malować wieczorem, a kończy późno w nocy. Często maluje też wcześnie rano, kiedy jest odpowiednie światło. - W ostrym słońcu źle mi się maluje, więc dlatego wybieram ranki i wieczory - zaznacza. Przekazuje, że jej mentorami byli wykładowcy prowadzący pracownię malarską i rzeźbiarską. - Mam też częsty kontakt ze sztuką w życiu prywatnym i zawodowym, odwiedzam muzea i wystawy. Lubię uczestniczyć w wernisażach innych artystów, więc na zasadzie osmozy, wchłaniam to, co inni pokazują. Przez długi czas nie pokazywałam nikomu swoich prac. Najpierw zaczęłam prezentować je swoim podopiecznym. To dzięki nich zaczęłam malować. Dzieci mówiły do mnie: “Pani na pewno nie umie malować, bo nie pokazała nam pani żadnego swojego obrazu”. Dały mi prztyczka, to było mobilizacją, żeby coś namalować. Później pokazywałam swoje prace znajomym, pytając czy im się podobają - wyjawia. 

Maluje dla siebie i innych

Zaznacza też, że na początku maluje dla siebie, bo w ten sposób wyraża swoje myśli i uczucia. - Nie dam rady oddzielić tego, co we mnie siedzi, od tego co maluję. Zawsze jest indywidualny rys. Później obserwuję czy dany obraz przemawia do widza, czy ma głębię, czy osoba niezwiązana ze mną widzi coś więcej, niż prosty krajobraz, czy dostrzega przesłanie - wskazuje hobbystka. 

Dodaje, że nie prosi nikogo o wskazówki, ale nie uważa też, żeby malowała idealnie. 

- Zawsze widzę jakieś mankamenty, zawsze można lepiej i więcej. Gdybym namalowała obraz i stwierdziła, że jest perfekcyjny, nie podejmowałabym kolejnych prób. Nie chodzi o to, że już wszystko umiem, ale jestem już po okresie, kiedy ktoś mnie uczył - podkreśla. Zauważa, że w głowie ma wskazówki od swoich mentorów, ale teraz jest czas żeby pójść własną drogą. - Na wystawie w Romanowie było bardzo dużo osób, części podobały się abstrakcje, widzieli w tych postaciach, które namalowałam, siebie i odczuwali emocje, które zostały zawarte w pracach. Druga część zachwyciła się łąką, więc sądzę, że każdy obraz ma swojego odbiorcę - podkreśla Renata Kaczmarek. 

Przyznaje, że nigdy nie miała odwagi uczynić z malarstwa swojego zawodu. - Nie jest to podstawą mojego bytu. Mam pracę zawodową, której poświęcam bardzo dużo czasu - jest moją pasją. Malarstwo jest moją drugą pasją, wyrażaniem siebie, swoistym katharsis, robię, to co lubię. Kocham malować i idę w tym kierunku, chcę to robić, ale nie muszę. Nie wiem czy będą kolejne wystawy, ale nie odmówię, jeśli pojawią się propozycje - zaznacza. 

Dodaje, że jeśli ktoś chce mieć jej obraz, to też nie ma problemu, żeby się z nim rozstać. - Nie mam ambicji, by wejść na salony sztuki. Cieszy mnie, że innym osobom podoba się to, co robię, że to przemawia - mówi. Wskazuje też, że malowanie daje jej spokój. - Jak widzę białe płótno, zastanawiam się, co chcę na nim pokazać, w jakiej kolorystyce. Potem jest moment tworzenia, kiedy nie istnieje nic poza płótnem. Zdarza się zdenerwowanie, że coś mi nie wyszło jak chciałam, kiedy kończę pracę. Jednak, mam wolny umysł, raduje mnie to, że zrobiłam coś dla siebie i odpoczęłam przy tym psychicznie i emocjonalnie - przekazuje.

CZYTAJ TEŻ: 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaButik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Czarek WędkarstwoTreść komentarza: Nałapiecie tak jak i nałapaliście w zeszłym roku w Mostach . Ha ha ha . Nie umiecie łowić to i w Sosnówce nie nałapiecie . Parę skrótów i to wszystko ha ha ha . Tylko wam w Terebeli siedzieć i łowić sumiki karłowwate lub leszczyki po 25 cm ha ha ha . Albo na komercji ,hodowlanej gdzie ryba na rybie w Woskrzenicach dla starych dziadków z Białej . Zawody trzeba zrobić ktoś coś tam złowi ale większość to lepiej niech łowi simiki karłowate i leszczyki w Terebeli lub na komerscji Hodowlanej w Woskrzenicach .... tam złowicie ha ha ha .Data dodania komentarza: 7.05.2026, 08:34Źródło komentarza: Przed nami Otwarte Towarzyskie Zawody Spinningowe o Puchar Wójta Gminy SosnówkaAutor komentarza: ChudyTreść komentarza: gest gestem gra grą. Akurat jedno i drugie zatrybiło. W sobotę wszyscy na halę podziękować chłopakom za dobry sezon. Mam nadzieje, że zakończony wygraną i utrzyma siódme miejsce.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:58Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal GorzówAutor komentarza: M-cTreść komentarza: Wzrok ci się popsuł, przez ten czas jak cię nie było. O jakim odejściu składu mówisz? Kto z tych zawodników nadaje się do gry w IV lidze... może powiem zbyt ostro, ale tam nie wielu do okręgowej się nadaje. Jedyna droga Huraganu na najbliższe lata to praca z młodzieżą i wdrażanie młodych zdolnych do gry. Może jakiś Marczuk się znów narodzi przy okazji. Trzeba szybko budować Akademię.Data dodania komentarza: 7.05.2026, 07:51Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki HuraganuAutor komentarza: AaaTreść komentarza: Seniorzy do kosciołaData dodania komentarza: 6.05.2026, 15:18Źródło komentarza: Seniorzy będą świętować Dzień MatkiAutor komentarza: HuraganTreść komentarza: Chwilę mnie nie było i redaktor znów przekręca nazwiska. Bramkarz Huraganu to Ostapiuk, nie Osypiuk. Tymuszk to z kolei Tymoszuk. W tekście jest też przekręcone nazwisko Bartnikowskiego. Chyba, że z ławki wszedł jakiś Bartkowski. Swoją drogą, jeśli Huragan już teraz jeździ na mecze w trzynastu, ciekawe kim będzie grał w okręgówce, po odejściu połowy składu.Data dodania komentarza: 5.05.2026, 12:42Źródło komentarza: Drugi mecz z rzędu bez porażki Huraganu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama