Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 6 listopada 2026 11:05
Reklama
Reklama
Reklama
Problemy turystyki w Polsce

Bardzo zły sezon nad morzem i w górach. Przez drożyznę?

Branża turystyczna narzeka na fatalne wakacje. Polacy nie pojechali tłumnie ani nad morze, ani w góry. Zaważyła pogoda. Ale czy tylko to? Może mamy dość wysokich cen.
Bardzo zły sezon nad morzem i w górach. Przez drożyznę?
Co roku wakacje w polskich kurortach kojarzą się z drożyzną i paragonami grozy. Być może Polacy uznali, że mniej wydadzą, jak wyjadą za granicę

Autor: Canva

„Obejrzałem w Polsat News materiał, że to był wyjątkowo zły sezon nad Bałtykiem. Częściowo z winy pogody. Ale chyba po raz pierwszy Polacy tak masowo odrzucili drożyznę: od noclegów po smażone ryby. Ciekawe, jakie wnioski wyciągnie biznes turystyczny” – napisał w serwisie X dziennikarz Grzegorz Jankowski.

I dorzucił kamyczek do dyskusji o fatalnym sezonie wakacyjnym.

Zaczęło się wcześniej

Złe znaki zaczęły się pojawiać już w lipcu. To wtedy hotelarze czy restauratorzy z gór i znad Bałtyku zaczęli alarmować, że turystów jest mało. Wiadomo było, że duże znaczenie dla sprawy miała pogoda. To lato było – delikatnie mówiąc – zmienne. Padało, a ciepłe, słoneczne dni zdarzały się raczej rzadko i przychodziły na chwilę.

– Miałem szczęście, że urlop w tym roku miałem od 4 sierpnia. Akurat dwa tygodnie trochę lepszej pogody. Jak wróciłem do domu, to już zaczęło się robić chłodniej i padało. Dopiero teraz zaczęło się ciepło – opowiada pan Damian.

I żartuje, że jedyny plus tej sytuacji jest taki, że w tym roku ani razu nie podlewał trawnika w ogrodzie. 

– Ale jeżeli ktoś źle trafił z urlopem, to rzeczywiście miał pecha. Nie dziwię się tym, którzy wybierają zagranicę, gdzie pogoda jest pewniejsza – komentuje.

Nad Bałtykiem narzekają, że był to najgorszy od lat sezon

– Najgorszy od ośmiu lat – mówi wp.pl sprzedawca pamiątek z Helu.

Podobne opinie wygłaszają osoby oferujące turystom noclegi i prowadzące restauracje. 

Nad Bałtykiem było wolnych aż, jak mówią sami wynajmujący, 30 proc. kwater. 

– Ja wynajmuję w swoim własnym domu cztery pokoje letnikom. Od początku wakacji jeszcze ani razu nie miałam choćby dnia, by wynajęte były wszystkie – opowiada Onetowi pani Barbara, która chętnie przyjęłaby więcej przyjezdnych. 

I dodaje: – Oczywiście, że jest mi przykro. Za zarobione latem pieniądze zawsze mogłam sobie kupić węgiel, wymienić jakieś meble, czy w październiku sama pojechać gdzieś na urlop. Teraz ten zarobek będzie mniejszy. Przeżyję to jednak, bo mam emeryturę, a mój mąż dalej pracuje i przynosi do domu pensję. Znam jednak ludzi, którzy cały rok utrzymują się tylko z tego, co latem zarobią na letnikach. Dla nich kiepskie lato będzie oznaczało, że przez cały kolejny rok będą dosłownie „klepać biedę”.

W górach słychać mniej narzekań

Z kolei podhalańska branża turystyczna na lipiec narzeka, ale już sierpień był dla niej lepszy. 

– Nie ma co narzekać na końcówkę wakacji. Ruch jest całkiem spory. Turyści dopisali. W sobotę na deptaku jest pełno ludzi, a parkingi zapchane. Zdarzają się nawet kolejki przed niektórymi restauracjami – opowiada „Gazecie Krakowskiej” mężczyzna pracujący na deptaku w Zakopanem.

Choć dane są nieubłagane. Tatrzański Park Narodowy podał, że w lipcu odwiedziło go o 100 tys. mniej osób, niż w tym samym czasie w roku 2024. A i tak turyści narzekali na tłumy i wielu mówiło, że żałuje przyjazdu.

Kwestia ceny: Teneryfa i Ustka

Pogoda to jedno, ale ważne są też pieniądze, Co roku wakacje w polskich kurortach kojarzą się z drożyzną i paragonami grozy. Być może Polacy uznali, że mniej wydadzą, jak wyjadą za granicę.

Jeszcze w lipcu eksperci z branży turystycznej wyliczali, że dwie osoby spędza tydzień w hotelu na Teneryfie za nieco ponad 2 tys. zł. W Ustce będzie ich to kosztowało 3,5 tys. zł.

CZYTAJ TEŻ:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
Reklama Okna Artpol
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Po co o tym ogłaszacie? Kto normalny bierze udział w banderowskiej potupajce? Data dodania komentarza: 6.11.2026, 00:48 Źródło komentarza: Tradycyjna Małanka w Grabanowie Autor komentarza: Skie...wysyn Treść komentarza: Chcesz powiedzieć, że poprzedni Zarząd Podlasia to byli ,,Pisowcy,, ? A nie ,,Tuskoludki,, ? Data dodania komentarza: 5.11.2026, 22:05 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Oscar Wilde Treść komentarza: Dlaczego jest tak żle ? Zawodnicy to mizeria , brak talentu poza trzema może czterema zawodnikami. Trenera mamy w Podlasiu naprawdę super na miarę II ligi . Zawodnicy poniżej przeciętnej . Ale wierzymy w Pana Panie trenerze !!!! Może coś się uda jeszcze wyciagnąć z tak słabego składu . Data dodania komentarza: 5.11.2026, 20:48 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: kibol nieobiektywny Treść komentarza: Efekt Renkowskiego był taki, że drużyna ze składem i potencjałem na pierwszą trójkę zajęła 7 miejsce w sezonie 24/25 (do którego końca Renkowski zresztą nie dotrwał po serii słabych wyników). Skład w poprzednim sezonie był lepszy o tyle, że mieliśmy napastnika, a nie jednego parodystę, a obecna sytuacja w tabeli to wynik upolitycznienia klubu i obsadzenia go kolesiami prezydenta. Data dodania komentarza: 5.11.2026, 16:42 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: podróżny Treść komentarza: Liczba pasażerów rośnie w tempie, jakiego polski rynek nie widział od dekad a Ci robią pomnik upadłego kolejarza Data dodania komentarza: 5.11.2026, 10:09 Źródło komentarza: Małaszewicze Duże. Rzeźba klęczącego kolejarza gotowa!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama