Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 11 maja 2026 16:52
Reklama
Reklama
Reklama
Matura kiedyś i dziś

Jak egzamin dojrzałości wspominają ci, którzy mają go za sobą?

Poniedziałek, 4 maja, godzina 9:00 to moment, na który czekali tegoroczni maturzyści. W całym kraju oficjalnie rozpoczęły się egzaminy dojrzałości. W województwie lubelskim do egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym przystąpiło 22 570 uczniów.
Jak egzamin dojrzałości wspominają ci, którzy mają go za sobą?
Trwa maturalny maraton. A tak egzamin dojrzałości wspominają ci, którzy zdawali go kilkadziesiąt lat temu

Źródło: AI

Zgodnie z tradycją pierwszy dzień upłynął pod znakiem języka polskiego, drugi – matematyki, a trzeci – języka obcego. Wszystkie te przedmioty były zdawane na poziomie podstawowym. Do tegorocznego egzaminu z języka ojczystego w całym kraju przystąpiło łącznie 355,8 tys. absolwentów. Większość z nich – aż 346,9 tys. osób – to uczniowie, którzy ukończyli szkołę właśnie w 2026 roku. Pozostali to abiturienci z lat ubiegłych, którzy zdecydowali się poprawić swój wynik lub przystąpić do egzaminu po raz pierwszy. – Z województwa lubelskiego pierwszego dnia przystąpiło do egzaminu 22 570 zdających – informuje Artur Pawłowski, rzecznik Lubelskiego Kuratora Oświaty.

Skala tegorocznej sesji egzaminacyjnej jest ogromna. Jak wynika z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej, ogółem w 2026 roku przeprowadzonych zostanie około 711 365 egzaminów w części ustnej oraz 1 853 760 egzaminów w części pisemnej. 

– W Białej Podlaskiej do matury przystąpi 857 uczniów liceów i 290 techników. W powiecie bialskim te proporcje wyglądają następująco: 262 z liceów i 191 z techników, w powiecie łukowskim: 553 z liceów i 270 z techników, w powiecie radzyńskim: 314 z liceów i 110 z techników, w parczewskim: 121 z liceów i 80 z techników – wylicza Monika Brzezicka z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie.

Każdy absolwent ma obowiązek przystąpić do egzaminu z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Istnieje także możliwość przystąpienia do maksymalnie pięciu kolejnych przedmiotów dodatkowych. Części pisemne odbywają się od 4 do 21 maja, a egzaminy ustne od 7 do 30 maja. Wyniki egzaminu maturalnego zostaną ogłoszone 8 lipca.

Polski i matematyka były łatwe

Na wyniki z niecierpliwością czeka Aleksandra, która przystąpiła do egzaminu maturalnego w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Białej Podlaskiej. Z egzaminu z języka polskiego wyszła zadowolona. 

– Moim zdaniem polski nie był trudny i chociaż w internecie pojawiały się sprzeczne odpowiedzi i informacje, nie biorę ich jako „pewniaki”. Tematy wypracowania były bardzo przyjemne, aż nie mogłam się zdecydować, który wybrać, bo oba były łatwe – opowiada Aleksandra. 

Absolwentka „Ekonomika” zdecydowała się zdawać rozszerzoną matematykę, bo, jak twierdzi, bardzo lubi ten przedmiot. – Nie musiałam wybierać żadnego przedmiotu rozszerzonego, bo mam zdane wszystkie egzaminy zawodowe. Ale stwierdziłam, że może mi się przydać w dalszej edukacji – wyjaśnia i dodaje, że tegoroczna matura z matematyki była bardzo łatwa. 

– Przy żadnym zadaniu nie miałam wątpliwości. Wiedziałam, jak do każdego podejść. Został mi również czas, żeby sprawdzić swoją pracę kilkukrotnie, także ją również oceniam na banalną, natomiast język angielski był dla mnie trochę trudny. Mimo to nie poddałam się, napisałam wszystkie odpowiedzi. Z późniejszych rozmów z kolegami i koleżankami wiem, że im również egzamin zrobił mały mętlik w głowie – opowiada Aleksandra. 

Przygotowywała się do egzaminów w domu, korzystając z internetu oraz własnych notatek, które zrobiła w szkole. – Dzięki temu bardzo dużo rzeczy zostało mi w głowie – przyznaje maturzystka.

Korki były źle postrzegane

Wojciech Gałecki, agent Północ Nieruchomości w Białej Podlaskiej maturę zdawał 1985 roku w I Liceum Ogólnokształcącego im. J.I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej. z rozszerzonej matematyki, języka polskiego i geografii mimo że skończył klasę o profilu matematyczno-fizycznym. 

- Zawsze interesowały mnie zagadnienia z geografii i do dzisiaj mi to pozostało. Np. lubię wiedzieć podczas podróży gdzie jestem. Geografia była moim ulubionym przedmiotem. Jeśli chodzi o język obcy, to był to rosyjski. Tutaj mieliśmy bardzo wymagającą "sorkę" i nie było pobłażania! Ale dzięki temu do dzisiaj znam ten język w miarę komunikatywnie i naprawdę przydaje się w codziennym życiu, również zawodowym! Naszymi klientami w Północ Nieruchomości są również osoby rosyjskojęzyczne jak Białorusini lub Ukraińcy. I znajomość języka rosyjskiego znakomicie pomaga! Bo przecież język nie ma obywatelstwa. Drugim językiem był język angielski. I tutaj było mocno. 6 godzin intensywnej nauki tygodniowo, podzielonej na małe, 15-osobowe grupy lektorskie.
I jak wiadomo - jest to język międzynarodowy. Jeżeli zna się choć trochę te języki - nie jest strach gdziekolwiek wyjeżdżać no i oczywiście pomaga to w biznesie - zauważa Wojciech Gałecki, który maturę zdał za pierwszym razem, a najwyższe noty uzyskałem z...  języka polskiego.

- Matura moim zdaniem była trudna, np. jeden błąd ortograficzny na maturze pisemnej z j. polskiego obniżał ocenę o 1 stopień. A skala ocen - pozytywna była od 3 do 5. Czyli: jeżeli napisałeś wypracowanie na  ocenę 5, a był jeden błąd ortograficzny - z automatu ocena wynosiła 4. Jeżeli byłyby 3 błędy - matury nie zdałeś ! (5 - 3 = 2, a dwója była ocena negatywną). Dlatego też do dzisiaj nie zgadzam się z pomysłem, aby 30 proc. pozytywnej oceny danego przedmiotu umożliwiało zdanie tego przedmiotu - mówi Wojciech Gałecki.

Dodaje, że posiadanie matury w tamtych czasach otwierało drogę, oczywiście, tak jak i dzisiaj na studia. - Na studiach były jeszcze egzaminy wstępne, niezależnie od ocen na maturze, chyba, że ktoś był laureatem olimpiady z danego przedmiotu, to tylko z tego przedmiotu był zwolniony z egzaminu, ale inne musiał zdawać. Ja po maturze poszedłem na studia ekonomiczne do Poznania - wspomina agent i zaznacza, że korepetycje były w tamtych czasach źle postrzegane. - Na korki chodzili najsłabsi i to nie był powód do dumy, a raczej do wstydu! Fakt ten był na ogół ukrywany, bo mogło to świadczyć, że ktoś się nie nadaje do szkoły średniej. Zamiast korków - pomagaliśmy sobie wzajemnie! To było takie oczywiste i jednocześnie bezinteresowne. Najczęściej zbieraliśmy się w kilka osób (maksymalnie 6 - 8) u kogoś w domu i wspólnie rozwiązywaliśmy np. zadania z matematyki, fizyki lub chemii albo omawialiśmy przedmiotu humanistyczne, były także często dyskusje na dane tematy. Ta forma wzajemnej pomocy zintensyfikowała się przed maturą. A najlepsze było to, że próbowaliśmy robić ściągawki z danego przedmiotu (których nigdy nie wykorzystaliśmy na egzaminie, strasznie nas pilnowali no i "zawalenie" matury z powodu przyłapania na ściąganiu byłoby katastrofą!), ale było to doskonałe kompendium wiedzy dla nas. Jak wiadomo - dobrej ściągawki nigdy się nie używa! Wystarczy tylko zapamiętać co tam się znajduje - wspomina agent.

Co chciałby powiedzieć tegoroczny maturzystom?

- Jeżeli solidnie pracowałeś przez 4 lub 3 lata, to nie ma się czego obawiać! Matura jest zdana! To tylko kwestia wyników - lepszych lub gorszych. Ale, jeżeli poprzednie lata nauki były traktowane lajtowo - to tu może być trudniej, ale nie oznacza to, że brak jest szans na zdanie matury! Jest jeszcze coś takiego jak szczęście! A tak ogólnie - to w razie niepowodzenia można próbować za rok lub wcześniej. Świat się na tym nie kończy! Oczywiście, wszystkim maturzystom życzę połamania piór i powodzenia! - mówi Wojciech Gałecki.

Myślałam, że jak nie zdam, to będzie koniec

Dyrektor Biura Reklamy "Słowa Podlasia", Joanna Olęcka maturę zdawała w 1996 r., równo 30 lat temu w II LO im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej. 

- Egzaminy zdawałam z  j. polskiego, matematyki, a także ustanie z j. polskiego, geografii i j. angielskiego. Najmilej wspominam ustny j. polski i moją dosyć bezczelną dyskusję z komisją egzaminacyjną na temat wzoru domu rodzinnego w "Przedwiośniu" Żeromskiego. Miałam nieco inne zdanie od mojej polonistki i co ciekawe udało mi się je obronić i uzyskać aprobatę pozostałych członków komisji - wspomina Joanna Olęcka. - Na geografii byłam tak przestraszona, że nie mogłam wskazać na mapie Kordylierów. Widząc moją panikę na ratunek ruszył jeden z członków komisji, ówczesny dyrektor szkoły, śp. Zenon Borysewicz (który uczył mnie historii). Pan dyrektor zaczął spacerować wokół mapy przy której stałam, przykładając palce do ust, niby w zadumie, zaczął mi podpowiadać. Była to bardzo wesoła sytuacja, która wywołała uśmiech na mojej twarzy, bo zorientowałam się że ratunkowe podpowiedzi pana dyrektora widziałam nie tylko ja, ale reszta komisji... Dzisiaj wspominam tę chwilę ze wzruszeniem, zwłaszcza, że dyrektora Borysewicza nie ma już wśród nas - dodaje.

Joanna Olecka zaznacza, że 30 lat temu myślała, że jeśli nie zda matury, to będzie jej koniec. - Dzisiaj mogłabym powiedzieć maturzystom, żeby nie podchodzili aż tak serio do tego egzaminu, że wyniki matur nie definiują ich wartości jako ludzi, że nawet jak nie wszystko pójdzie po ich myśli, zawsze trzeba w życiu podejmować kolejne próby i wierzyć, że nasze zmagania mają sens, bo zawsze czegoś nas uczą - mówi dyrektor Biura Reklamy "Słowa Podlasia".

Rozśmieszyła komisję

Klaudia Mikiciuk-Szpera, również agentka Północ Nieruchomości w Białej Podlaskiej, maturę zdawała w 2006 r. w IV LO im. Stanisława Staszica w Białej Podlaskiej. 

- Miałam egzaminy z j. polskiego, rosyjskiego, matematyki i historii. Matura nie była trudna. Egzaminu z języka rosyjskiego nie zapomnę do końca życia. Komisja była bardzo surowa, stresowałam się. Miałam opowiedzieć o wakacjach, zaczęłam mówić, ale nagle ze stresu język zaczął mi się plątać, już nie wiedziałam co robić. Nagle wzięłam głęboki oddech i powiedziałam: izwinitie, ja jeścio raz! I zaczęłam mówić. Rozśmieszyłam tym komisję - opowiada Klaudia Mikiciuk-Szpera. 

Agentka przygotowywała się do matury sama. Po zdaniu egzaminów dojrzałości dostała się na UMCS w Lublinie. - Tegorocznym maturzystom chciałabym powiedzieć, ze wynik matury ich nie świadczy o tym, jakimi jesteście ludźmi. Życzę wam odwagi, mało stresu i przebojowości! - mówi Klaudia Mikiciuk-Szpera.

Czytaj też:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ChudyTreść komentarza: Wybić wszystko , zutylizwoać aby zaraza się nie rozprzestrzeniała . A polskiemu przedsiębiorcy zapłaciś odszkodowanie 1 zł za każdą ubitą sztukę . Czyli około 18.150 zł . Będzie mógł sobie polski przesdiębiorca zakupić za to piskląt i znowu wychodować . A jak się nie podoba polskiemu przedsiębiorcy to brać 18.150 zł odszkodowania kupować starą 15 letnią Beemkę i na kasę do Biedronki pracować :-) :-) :-) Ha ha ha .Data dodania komentarza: 11.05.2026, 09:55Źródło komentarza: Gmina Międzyrzec Podlaski. Jedenaste ognisko grypy ptakówAutor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: śmieszny sąd, nic nie warty.Data dodania komentarza: 10.05.2026, 17:44Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiemAutor komentarza: Wujek DariuszTreść komentarza: To jest ordynarny fejk nius. Wyrok, o którym mowa, niczego nie zmienia w sytuacji osób, które nie brały udziału w tym konkretnym postępowaniu.Data dodania komentarza: 10.05.2026, 08:32Źródło komentarza: Tysiące osób może domagać się od państwa zwrotu zaniżonych świadczeńAutor komentarza: KonczmyTreść komentarza: Jaki wstyd. Napluli na mnie tym wyrokiem. Wyginiemy.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 20:40Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiemAutor komentarza: RysiekTreść komentarza: Legia to gó..o tak jak i WPR!!!! Wstyd żeby tak się zachowywać. Złapać i ukarać i to porządnie.Data dodania komentarza: 9.05.2026, 06:39Źródło komentarza: Akty wandalizmu w gminie Łosice. Zniszczona wiata i pomazane bulwary [ZDJĘCIA]
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama