Czym właściwie jest język chachłacki i jak można go scharakteryzować?
Język chachłacki był przede wszystkim językiem mówionym, a nie pisanym. Powstał na potrzeby porozumiewania się ludności zamieszkującej tereny nadbużańskie i szeroko rozumianą ścianę wschodnią. Jest swoistym kreolem kilku języków: staroruskiego, starobiałoruskiego, ukraińskiego, łemkowskiego, bojkowskiego i wołoskiego.
Na terenach wschodnich od wieków funkcjonował swoisty tygiel etnograficzny. Mieszkali tu Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Tatarzy, a w różnych okresach także Niemcy i Holendrzy. Ludzie wywodzący się z różnych narodowości i środowisk musieli znaleźć wspólny sposób komunikacji. W ten sposób powstawał język chachłacki. Tworzyły go neologizmy, zlepki językowe oraz słowa przekształcane przez mieszkańców. Często zdarzało się, że w rodzinach łączyły się osoby pochodzące z różnych grup narodowościowych, a w nowo powstałych rodzinach rodziły się nowe słowa i formy językowe.
Była to przede wszystkim mowa chłopska, używana przez mieszkańców wsi. Sami użytkownicy określali ją najczęściej jako mowę „po naszemu”.
Jaką rolę pełnił język chachłacki?
Język służył codziennej komunikacji, ale był również obecny w pieśniach ludowych. Pieśń stanowiła ważny element życia mieszkańców wsi, którzy ciężko pracowali od świtu do nocy. Była formą odpoczynku, wyrażania emocji i przekazywania tradycji.
Współcześnie język chachłacki zachował się przede wszystkim właśnie w pieśniach. Jeszcze najstarsze pokolenie potrafi się nim posługiwać, jednak młodsi mieszkańcy regionu najczęściej znają jedynie pojedyncze słowa lub zwroty.
W wielu domach nie przekazywano już tej mowy kolejnym pokoleniom. Moja wiedza na jej temat była zdobywana później, między innymi podczas studiów czy zajęć związanych z etnografią. Z codziennego użycia pozostały jedynie niektóre słowa, takie jak „sień” czy „rabaja”, które zostały przejęte przez moich dziadków od sąsiadów lub starszych mieszkańców regionu.
Czy język chachłacki wszędzie brzmiał tak samo?
Nie. Na całym pograniczu nadbużańskim występowały różnice regionalne. Inaczej mówiono w okolicach Janowa Podlaskiego, a inaczej w rejonie Włodawy. Wpływ na to miało sąsiedztwo różnych grup narodowościowych. W okolicach Janowa silniejsze były wpływy białoruskie, natomiast bliżej Włodawy większe znaczenie miały wpływy ukraińskie. Różnice dotyczyły przede wszystkim słownictwa.
Czy język chachłacki jest obecny we współczesnej kulturze ludowej?
Tak. Utwory wykonywane w języku chachłackim znajdują się w repertuarze zespołów ludowych. Śpiewają je między innymi Zespół Ludowy Pawłowianki działający przy Gminnym Ośrodku Kultury oraz Zespół Śpiewaczy Obrzędowy z Jakówek.
Nawet osoby zajmujące się kulturą ludową przyznają, że nie wszystkie słowa są dziś zrozumiałe. W wielu utworach pojawiają się wyrażenia, których znaczenia trzeba dopiero szukać u starszych śpiewaczek i mieszkańców pamiętających dawną mowę.
Czy są jeszcze osoby posługujące się językiem chachłackim?
Tak, choć jest ich coraz mniej. Najczęściej są to mieszkańcy wsi w wieku około 80–90 lat. Język pojawia się jeszcze w rozmowach prowadzonych między rówieśnikami, jednak z roku na rok liczba jego użytkowników maleje.
Jak dawniej postrzegano mówienie po chachłacku?
Jeszcze sto czy sto pięćdziesiąt lat temu nikt nie wstydził się mówić „po naszemu”. Był to naturalny język mieszkańców wsi, odmienny od języka używanego przez ziemian czy szlachtę.
Sytuacja zaczęła się zmieniać w XX wieku. W latach 70. i 80. język chłopski coraz częściej był ukrywany. Nie używano go publicznie, między innymi w szkołach. Młodzi ludzie obawiali się czasem reakcji rówieśników i dlatego rezygnowali z posługiwania się nim poza domem.
Mimo to wiele regionalizmów funkcjonowało nadal w codziennym języku. Powszechnie używano słów takich jak „sień” czy „chata”, które nikogo nie dziwiły i były naturalnym elementem lokalnej mowy.
Dlaczego dziś wraca zainteresowanie językiem chachłackim?
Jednym z powodów jest działalność zespołów ludowych oraz festiwali folklorystycznych. Szczególne znaczenie ma Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Komisje oceniające wykonawców zwracają dużą uwagę na autentyczność repertuaru oraz jego związki z konkretnym regionem.
Dlatego coraz większą wartość mają pieśni zachowane w oryginalnym brzmieniu, również te wykonywane częściowo po polsku i częściowo po chachłacku. Przykładem są pieśni korowajowe, w których obie warstwy językowe występują równocześnie.
Czy istnieje szansa na odrodzenie zainteresowania językiem chachłackim?
Język chachłacki jest ważnym elementem dziedzictwa kulturowego regionu. Tak jak na innych obszarach Polski pielęgnowane są gwary i języki regionalne, tak również tutaj podejmowane są działania mające na celu zachowanie pamięci o lokalnej mowie.
Współcześnie język ten wzbudza zainteresowanie turystów odwiedzających region. Przy okazji wydawnictw poświęconych historii i kulturze gminy często pojawiają się pytania o jego pochodzenie i charakter. Trudno przewidzieć, czy powróci do codziennego użycia, ale z pewnością pozostaje ciekawym elementem lokalnej tożsamości.
Czy są osoby, które uczą się dziś języka chachłackiego?
Takie przypadki występują przede wszystkim w środowisku zespołów ludowych. Osoby wykonujące pieśni chcą rozumieć ich treść, dlatego poznają znaczenie słów i zwrotów. Poza działalnością kulturalną trudno jednak wskazać osoby, które uczyłyby się tego języka w sposób systematyczny.
Czy prowadzone są działania mające na celu zachowanie języka chachłackiego dla przyszłych pokoleń?
Tak. Nagrywane są pieśni wykonywane przez zespoły ludowe, a także gromadzone materiały etnograficzne. Członkinie zespołów rozmawiają ze starszymi mieszkańcami, zapisują teksty pieśni, przysłowia i wspomnienia. Powstają archiwa dokumentujące lokalne dziedzictwo kulturowe.
Czy w okresie PRL język chachłacki był zwalczany?
W czasach PRL różnego rodzaju gwary i lokalne odmiany języka były spychane na margines. W szkołach promowano literacką odmianę języka polskiego, a wszelkie regionalizmy były poprawiane. Uczniowie słyszeli, że należy mówić zgodnie z normami języka ogólnopolskiego. W efekcie wiele elementów lokalnej mowy zaczęło zanikać.
Czym język chachłacki różni się od języka polskiego?
Język chachłacki charakteryzuje się większą miękkością wymowy i obecnością licznych naleciałości pochodzących z języków wschodniosłowiańskich. Wiele słów brzmi podobnie do polskich, ale różni się akcentowaniem, wymową i budową.
Przykładem może być fragment pieśni:
“Nauczała howoryła
Szczop ja chłopciów ne lubyła”
Osoby spoza regionu często mylą język chachłacki z rosyjskim, ponieważ jego brzmienie i melodyka mogą przypominać języki wschodniosłowiańskie. W rzeczywistości jest to jednak odrębna lokalna mowa powstała na styku wielu kultur.
Czy warto stworzyć słownik języka chachłackiego?
Na terenach w okolicach Włodawy takie opracowanie już powstało. Zespół Jutrzenka z Dołhobrodów przygotował publikację zawierającą słownik, pieśni, wierzenia i przysłowia zapisane po chachłacku. W pracach uczestniczył między innymi profesor Stanisław Baj. Prof. Stanisław Baj jest redaktorem i wydawcą publikacji „Pieśni, wierzenia, przysłowia w mowie miejscowej chachłackiej wsi Dołhobrody nad Bugiem przetłumaczone na język polski “'Pohuwurim pu naszomu – Porozmawiajmy po naszemu”.
Trzeba jednak pamiętać, że odmiana języka używana w okolicach Włodawy różni się od tej występującej na terenie Janowa Podlaskiego. Wiele elementów jest wspólnych, ale część słów i zwrotów ma odmienne brzmienie. Dobrym przykładem jest pieśń „Oj, pujdu ja punad Buhom" , która funkcjonuje w obu regionach, jednak w każdej z wersji zawiera nieco inne słowa.
Dlaczego ważna jest ochrona naszego dziedzictwa kulturowego?
Każdy przejaw tego, co było kiedyś, czyli naszej przeszłości i korzeni, tworzy teraźniejszość i buduje przyszłość. Nie można odciąć się od swoich korzeni. Ludzie, którzy współcześnie mieszkają na terenach Janowa Podlaskiego, mają w sobie tę słowiańskość i szczególne spojrzenie na przyrodę oraz na Bug, który nadal pozostaje rzeką dziką i nieuregulowaną, tak jak przed setkami lat. To wciąż jest obecne w mieszkańcach regionu.
Ważne jest przypominanie młodym ludziom, skąd się wywodzą, jaka jest historia ich rodzin i miejscowości. Gdybyśmy nie znali swojej historii, czulibyśmy się wyzuci z tożsamości i niepowiązani z miejscem, w którym żyjemy. Mieszkańcy nadbużańskich terenów czują bardzo silną więź ze swoim regionem.
Jakie emocje wywołuje śpiewanie pieśni chachłackich?
Publiczność słucha ich w skupieniu. Te pieśni trafiają bardzo głęboko, wywołują wzruszenie i rozrzewnienie. Są niezwykle śpiewne, mają charakterystyczną słowiańską linię melodyczną i często niosą w sobie nutę tęsknoty.
Ich tematyka dotyczy przede wszystkim miłości, czasem nieszczęśliwej, zmian zachodzących w przyrodzie, prac polowych oraz codziennego życia. Opowiadają o wschodzącym słońcu, o konieczności podjęcia pracy od rana do wieczora. Są bliskie każdemu człowiekowi, ponieważ dotyczą uniwersalnych doświadczeń.
Czy wiadomo, kto tworzył te pieśni?
Tworzyli je ludzie obdarzeni talentem muzycznym i umiejętnością układania słów. W każdej wsi znajdowały się osoby muzykujące. Dawniej nie było telewizji ani radia, dlatego mieszkańcy spotykali się, rozmawiali i wspólnie śpiewali.
Latem śpiew towarzyszył pracy. Kobiety podczas żniw, pracując sierpem, podśpiewywały pod nosem. Była to forma odpoczynku i oderwania od codziennych obowiązków.
Od jesieni do przedwiośnia, gdy kończyły się prace polowe, organizowano darcie pierza, andrzejki czy katarzynki. Spotykano się w domach, śpiewano, żartowano i przekomarzano się. Życie nie składało się wyłącznie z ciężkiej pracy.
Jaką rolę odgrywała muzyka w codziennym życiu mieszkańców?
Muzyka była naturalną częścią codzienności. Tak samo jak dbano o estetykę otoczenia, stroju czy wystroju domu, dbano również o obecność śpiewu i muzyki.
W domach znajdowały się pięknie przygotowane pościele, koronki, ozdoby, pająki, podłaźniczki czy zazdrostki w oknach. Ludzie otaczali się pięknem i szukali go także w muzyce.
Młodzi ludzie chcieli się spotykać, śmiać i dobrze bawić. W pieśniach znajdowało to swoje odbicie. Zdarzało się, że jadąc furmankami ze zbożem, dziewczyna śpiewała do kawalera, a on odpowiadał jej śpiewem.
Czy pieśni łączyły także mieszkańców po obu stronach Bugu?
Tak. Dawniej Bug nie był rzeką graniczną. Po obu stronach znajdowały się pola i łąki, które sięgały niemal do samej rzeki. Ludzie byli sąsiadami, utrzymywali ze sobą kontakty, odwiedzali się i spotykali na jarmarkach.
Śpiewano z jednego brzegu na drugi. Mieszkańcy wymieniali się pozdrowieniami, rozmawiali i wspólnie uczestniczyli w życiu regionu. Jeździli na jarmarki końskie i handlowe, gdzie można było kupić niemal wszystko – od zboża po ubrania i korale.
Rzeka Bug przez długi czas nie dzieliła ludzi, lecz ich łączyła.

Napisz komentarz
Komentarze