W finale Pucharu Polski LOZPN - Biała Podlaska radzyńskie Orlęta pokonały 1:0 Podlasie Biała Podlaska. Wygrało puchar i za tydzień zagra z Zamościu z Hetmanem w półfinale pucharu na szczeblu wojewódzkim.
Żółte kartki: D. Rycaj, Gustavo, K. Rycaj, Mitura, Cudowski - Nojszewski, Kosieradzki.
Początek meczu nie przyniósł spodziewanych emocji. Dopiero w 20. minucie mocniej zabiły serca kibiców Orląt. Na dwudziestym metrze niekryty z piłką znalazł się Bartłomiej Siudaj. Podciągnął kilka metrów i strzelił, niestety słabo i nieprecyzyjnie. W 29. minucie koronkową akcję przeprowadzili gospodarze, sfinalizował ją Vicente Ferreira Santos Gustavo, który pokonał Oskara Jeża. Stracona bramka ożywiła bialczan. W 34. minucie piłka zagrana głową przez Adriana Wnuka odbiła się od obrońcy Orląt, następnie od poprzeczki i wyszła na róg. W 41. minucie silny strzał Jana Mroza zablokował obrońca. Po chwili znowu było gorąco pod bramką gospodarzy, ale bez efektu bramkowego.
Początek drugiej połowy był nerwowy w wykonaniu obu ekip. Co chwila dochodziło do przepychanek. W 48. minucie Tomasz Andrzejuk uderzył piłkę głową ponad bramką. Po chwili równie niecelnie, ale nogą, zagrał Dominik Maluga. W odpowiedzi Marcel Obroślak strzelił obok spojenia słupka z poprzeczką. W 59. minucie ustawiony tyłem do bramki Jarosław Kosieradzki próbował przewrotką pokonać bramkarza gospodarzy. Jego strzał był jednak zbyt lekki, by zaskoczyć Jakuba Kowynię. Kilka minut później z woleja uderzył piłkę Mróz. Ta odbiła się od jednego z obrońców i wpadła w ręce bramkarza. Taki sam los spotkał piłkę po zagraniu Kosieradzkiego. Orlęta z rzadka próbowały się odgryzać kontrami, ale ich efekt był taki sam jak ataków Podlasia. W 66. minucie strzał Piotra Urbańskiego padł łupem bramkarza Orląt. W 75. minucie piłkę przed własną bramką stracił Igor Miszta na rzecz Kosieradzkiego, który wyszedł sam na sam z Kowynią. Napastnik Podlasia przegrał ten pojedynek. Trzy minuty później Kacper Jakóbczyk uderzył z dystansu, ale lekko i niecelnie. W 82. minucie trwało oblężenie bramki Orląt. Piłka jak bumerang wybijana przez radzynian wracała pod bramkę, ale nie chciała do niej wpaść. Przewrotką Kowynię próbował pokonać Mateusz Konaszewski, ale piłka poszybowała wysoko nad bramką. Najlepszą okazję w drugiej połowie na drugą bramkę dla Orląt miał Dominik Rycaj. Wbiegł z piłką u nogi w pole karne Podlasia i stanął „twarzą w twarz” z Jeżem. Uderzył jednak prosto w bramkarza.
Sędzia przedłużył spotkanie o co najmniej siedem minut, w których nie wydarzyło się nic, co mogłoby zmienić wynik. Wobec tego Puchar powędrował do rąk piłkarzy Orląt.
Mecz nie był porywającym widowiskiem. Oczywiście było mnóstwo walki, czasem mocno przekraczającej dozwolone przepisy. Orlęta Radzyń Podlaski, po niezbyt zadowalających występach w lidze, odkuły się w Pucharze. Ostatnio grając według zasady: „im silniejszy rywal, tym lepiej gramy”. Podlasie odwrotnie – brylowało w lidze, a w Pucharze zawiodło. Być może przyczyną tego stanu jest fakt, że w lidze grają „młodziacy”, a w tym meczu ich zabrakło. Spytaliśmy o ten fakt II trenera Podlasia, Macieja Biegajłę – uśmiechnął się i szybko wyjaśnił: „…odpoczywali przed sobotnim meczem w Starachowicach…”.
Za tydzień radzynianie zagrają w Zamościu z tamtejszym Hetmanem. Oby według domniemanej zasady o poziomie przeciwnika.
Maciej Oleksiuk, trener Podlasia Biała Podlaska
- Dziś wystawiłem skład bardziej doświadczony w oparciu o zawodników, którzy mają wiele spotkań rozegranych w III lidze. Mieliśmy nadzieje, że ten mecz ułoży się dla nas inaczej, że to my pierwsi zdobędziemy bramkę i przejmiemy kontrolę nad meczem. Tak się jednak nie stało i odpadamy z Pucharu. Pozostała nam już w tym sezonie tylko liga. Nie będę ukrywał, że mi osobiście, sztabowi, władzom klubu jak i zawodnikom bardzo zależy na wygraniu dwóch ostatnich meczów i zakończenia ligi na jak najwyższym miejscu z jak najlepszym dorobkiem punktowym. Trochę skomplikowaliśmy sobie sytuację dzisiejszym meczem. Przyjechaliśmy do Radzynia po wygraną, a wracamy z porażką. Rozegraliśmy dziewięćdziesiąt minut mocnego grania, a już w sobotę bardzo trudny wyjazd do Starachowic.
Rafał Dudkiewicz, trener Orląt Radzyń Podlaski
- Na pewno z lepszymi drużynami mamy świadomość, że musimy dobrze zarządzać meczem by coś ugrać. Tak było w lidze w Tomaszowie i tak było dziś w pucharze z Podlasiem. Dziś zagraliśmy cierpliwie, cierpiąc w niskiej obronie. Wypychaliśmy rywali aktywnie przez linię pomocy. Dziś Podlasie optycznie było lepsze. Mieli wiele stałych fragmentów gry i byli w nich groźni. My zgraliśmy kolejny mecz na zero z tyłu i to nam dało wygraną. Chcieliśmy oczywiście grać piękniejszy futbol, ale w meczu z tak silnym rywalem jak dziś idąc na wymianę ciosów mogliśmy polec. Ostatecznie wygrywamy i to najważniejsze. To zwycięstwo na pewno nas wzmacnia mentalnie. Mam nadzieje, że damy rady również fizycznie. Mamy ograniczony skład, gramy wąską grupą zawodników a zmęczenie się nakłada z meczu na mecz.
Napisz komentarz
Komentarze