Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 25 czerwca 2026 13:20
Reklama baner reklamowy word biała podlaska
Reklama
Podlasie wraca do słowiańskich korzeni

Gdy płoną ogniska i ruszają wianki [GALERIA ZDJĘĆ, FILM]

Na jedną noc ogień znów staje się święty, rzeka niesie marzenia, a las skrywa obietnicę odnalezienia legendarnego kwiatu paproci. W Białej Podlaskiej, Wisznicach, Zalutyniu, Porosiukach i Romanowie odżyły sobótki – jeden z najbardziej widowiskowych i najstarszych obrzędów związanych z letnim przesileniem. To nie tylko folklor, ale żywa pamięć o świecie, w którym rytm życia wyznaczały natura, wspólnota i dawny porządek.
Gdy płoną ogniska i ruszają wianki [GALERIA ZDJĘĆ, FILM]
Mieszkańcy Wisznic spotkali się nad wodą i przy ogniu, by celebrować noc, w której słowiańskie dziedzictwo wciąż przemawia własnym językiem

Autor: Justyna Lesiuk-Klujewska

Południowe Podlasie to przestrzeń, gdzie granice państwowe, kulturowe i religijne nieustannie się zacierały, tworząc unikalny tygiel tradycji. W tym specyficznym mikroklimacie społecznym przetrwało coś niezwykle cennego – autentyczna, żywa pamięć o słowiańskich korzeniach. Jednym z najbardziej spektakularnych przejawów słowiańskiego dziedzictwa na naszym terenie są obrzędy związane z letnim przesileniem słońca. Tradycja sobótek, w powszechnej świadomości utożsamiana z Nocą Kupały, nad podlaskimi rzekami takimi jak Krzna, Zielawa czy Lutnia, przybiera formę głębokiego misterium, w którym sacrum przeplata się z profanum.

W miniony weekend (21-22 czerwca) w Białej Podlaskiej, Porosiukach, Wisznicach, Zalutyniu czy Romanowie dawne słowiańskie święto ognia, wody, miłości i płodności odżyło. Dla lokalnej społeczności to czas, kiedy granica między światem realnym a sferą nadprzyrodzoną staje się cieńsza, a dawne pieśni i rytuały zyskują pełną moc sprawczą. Młode kobiety zaplatajace wianki z ruty, piołunu i polnego kwiecia, a następnie puszczające je na rzeczne nurty, realizują scenariusz, który ich prababki powtarzały przez stulecia. Rozpalane na wzgórzach i nad brzegami wód ogniska sobótkowe oraz nocne wyprawy do lasu w poszukiwaniu legendarnego kwiatu paproci to manifestacja głębokiej ludowej duchowości, która opiera się na harmonii z rytmem przyrody.

Noc ognia, wody i dawnych wierzeń

Ogromną rolę w procesie ocalania i promowania tych tradycji odgrywa ruch amatorskich teatrów obrzędowych oraz zaangażowanie lokalnych liderów kultury. Przykładem tytanicznej pracy na rzecz dziedzictwa jest działalność zespołów, które od dekad rekonstruują dawne obrzędy na podstawie wspomnień najstarszych mieszkańców oraz zapisów literackich, takich jak chociażby dzieła Józefa Ignacego Kraszewskiego, silnie związanego z tutejszym Romanowem.

Twórcy, tacy jak nieżyjący już Kazimierz Kusznierow z Lubenki, zainspirowani dawnymi widowiskami i uniwersytetami ludowymi, potrafili zmobilizować całe wioski. Kaziemierz Kusznierow w 1977 roku zaczął pracować w Klubie Książki i Prasy "Ruch" w Lubence, gdzie prowadził działalność kulturalno-oświatową. Wtedy też trafił na szkolenie na Uniwersytet Ludowy w Gardzienicach, gdzie zetknął się z różnymi formami kulturalno-oświatowymi, w tym teatrem. Tam też nauczył się pieśni Kochanowskiego, gdyż uczestnicy szkolenia brali udział w widowisku przedstawiającym sobótki.

– Bardzo mi się podobały i już wtedy wiedziałem, że muszę pokazać to publiczności z Lubenki. Tym bardziej, że znałem "Starą baśń" Kraszewskiego, w której bogato opisany jest cały obrzęd – wspominał na łamach "Słowa Podlasia" rolnik-reżyser.

Niedługo nadarzyła się ku temu okazja i już w 1979 roku po raz pierwszy w regionie wystawiono "Noc świętojańską". – To był mój debiut, bardzo się bałem, lecz scenariusz pomogły mi napisać panie z Wojewódzkiego Domu Kultury, a stroje dla aktorów wypożyczył zespół "Podlasie" lub "Biawena", dokładnie nie pamiętam. Udział w widowisku brało 60 aktorów – relacjonował K. Kusznierow. – Nawet miała przyjechać telewizja, program "Kurier Województw", ale niestety dojechała do Białej Podlaskiej i nie znając dalej drogi, zawróciła. Bardzo wtedy żałowaliśmy, gdyż w tamtych czasach zobaczenie się na ekranie było marzeniem.

Sobotki w Lubence, 1986 rok, fot. archiwum

Widowisko obyło się w Lubence nad rzeką za Domem Kultury, a potem tłum przeszedł około 3 kilometrów, do tzw. uroczyska Białego Błota. – O północy poszliśmy szukać kwiatu paproci. Niektórzy goście do dziś wspominali, że zabłądzili w nocy w lesie i znalazłszy przystanek autobusowy rano, czekali na autobus, by wrócić do domu – śmieje się ludowy artysta. Na widowisko przyjechało około 500 osób, niektórzy na koniach, wozami, pieszo. Potem już organizowano spotkania w mniejszym gronie, często o charakterze zamkniętym.

Na początku XX wieku na potrzeby przeglądów teatralnych reżyser przeformułował scenariusz i stworzył "Baśń świętojańską", którą można wystawiać na deskach teatru.

Tegoroczne sobótki odbyły się w Wisznicach, Zalutyniu, Porosiukach, Białej Podlaskiej oraz Romanowie. Wokół płonących ognisk i przy dźwiękach ludowej muzyki zebrali się zarówno starsi, jak i młodsi, aby wspólnie kultywować dawne słowiańskie obyczaje. Nie zabrakło widowiskowego puszczania wianków na wodę, wspólnego śpiewu, skakania przez ognisko, wicia wianków, palenia ziół oraz poszukiwania legendarnego kwiatu paproci.

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Butik Parkowa 13 – oferta odzieży w rozmiarach 38-60. Unikalne kolekcje dla Twojej sylwetki. Zapraszamy na zakupy przy kawie
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama