Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama

Zakalinki: Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki

Zdzisław Marczuk z Zakalinek to słynny w regionie muzyk, który nie tylko znakomicie gra na skrzypcach i trąbce, ale też potrafi kształcić kolejne pokolenia. Sam na koncie ma wiele sukcesów. Jest m.in. kilkukrotnym zdobywcą pierwszego miejsca na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Poza uczeniem zajmuje się też komponowaniem utworów, jak sam o nich mówi, w stylu podlaskim.
Zakalinki: Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki

Pasję do muzyki zaszczepili w nim rodzice. Ojciec Władysław często grał na skrzypcach, a matka Leonia śpiewała stare ludowe pieśni. – Do dziś mam kilka zapisanych, jednak nie wszystkie, czego bardzo żałuję - przyznaje artysta. I dodaje, że w dzieciństwie wieczorami zasłuchiwał się w utworach wykonywanych przez rodziców. – Matka, gdy przędła na kołowrotku, śpiewała. Wtedy wpatrywałem się w nią, zasłuchany w rzewne podlaskie piosenki - wspomina Zdzisław Marczuk. Już jako kilkulatek bardzo chciał grać, ale nie dał rady jeszcze utrzymać w rękach skrzypiec, więc kład je na łóżku i starał się odtworzyć wykonywane przez ojca dźwięki. 

Na poważnie rozpoczął naukę w wieku dziesięciu lat. Później wraz z rodzicami i bratem zaczął występować na weselach i innych uroczystościach. Kiedy był nastolatkiem, ojciec kupił swoim synom harmonię, gdy tylko opanowali umiejętność gry na niej, stwierdzili, że założą kapelę. Ich umiejętności szybko stały się słynne w okolicy, więc próby sprowadzały do domu licznych gości. – Nasze wieczorki stały się bardzo popularne, często przekształcały się w potańcówki, a przychodziło na nie tyle osób, że nie mieściliśmy się w mieszkaniu, więc tańce odbywały się też na dworze - opowiada muzyk. Bracia szybko zaczęli zarabiać na weselach, na które byli bardzo często zapraszani. Zawsze pamiętano też, by ich dobrze ugościć. Lokalna rozpoznawalność sprawiła, że grali również na biletowanych potańcówkach. – Byliśmy osławieni, mówiło się, że jak Marczuki grają, to na pewno będzie dobra zabawa i trzeba na nią pójść. Nasza obecność oznaczała też zawsze pełną salę – mówi Z. Marczuk. Razem z nimi występował też grający na saksofonie Stanisław Sobieszek i Jan Brygoła, wykonujący utwory na gitarze. Kiedy nabrali pewności siebie, pojechali na Festiwal Kapeli i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym, z którego przywieźli pierwszą nagrodę. 

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 48

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama