Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:39
Reklama
Reklama
Reklama

"Palma bije, nie zabije..." – wciąż żywa tradycja wielkanocna

Palma to nieodłączny symbol świąt wielkanocnych. W Niedzielę Palmową poprzedzającą Wielkanoc, wierni kościoła katolickiego ruszają, by na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy poświęcić często wykonane własnoręcznie przez siebie palmy. Tradycja ta w Polsce sięga średniowiecza, a na Południowym Podlasiu z palmami wiąże się szereg ludowych wierzeń. Organizowanych jest też mnóstwo konkursów, w których rywalizują miłośnicy wielkanocnego rękodzieła.
"Palma bije, nie zabije..." – wciąż żywa tradycja wielkanocna

Pismo Święte opisuje, że Chrystus został w Jerozolimie powitany przez ludzi trzymających w ręku gałązki palmowe i wołających: "Hosanna!". Stąd właśnie wziął się zwyczaj święcenia palm i brania udziału w procesjach, które odbywają się już od IV wieku. W Polsce tradycja święcenia palm wielkanocnych znana jest od średniowiecza. W Wielką Sobotę są one palone, a popiół z nich wykorzystywany w Środę Popielcową do posypywania głów wiernych. Według symboliki palmy oznaczają mękę Jezusa, ale jednocześnie Jego zmartwychwstanie, triumf i chwałę. W ikonografii święci zaś przedstawiani są z liściem palmowym jako symbolem męczeńskiej śmierci. Dwa liście palmowe, a pomiędzy nimi krzyż to symbol, który często pojawia się również na nekrologach, co jest zapowiedzią odkupienia i raju po śmierci, a palma uznawana jest też za symbol nieśmiertelności duszy ludzkiej.

Palmy wielkanocne najczęściej wytwarzane są z gałązek wierzby i ozdabiane witkami sitowia, które zazwyczaj barwi się na różne kolory. Przystraja je się także kwiatami, wstążkami, papierem, bibułą, wełną. Do takiej kompozycji można dodać gałązki bukszpanu, borówek, jałowca, wrzosu i wielu innych roślin. Choć obecnie własnoręczne wykonywanie palm coraz rzadziej jest kultywowane, to wciąż są ludzie, których prace wzbudzają zachwyt.

Jedną z takich osób jest Zofia Bobrycka z Romanowa w gminie Janów Podlaski. Pani Zosia przyznaje, że od dzieciństwa wykazywała zdolności artystyczne, a w jej rodzinie świąteczne tradycje zawsze były kultywowane. – Moja mama potrafiła wyczarować szydełkiem cuda. Moi bracia grali na instrumentach, ja z kolei uczyłam się od mamy m.in. tradycyjnego ozdabiania wielkanocnych jajek. W szkole nauczyłam się szycia, jednak zawsze ciągnęło mnie do sztuki – opowiada Zofia Bobrycka.

Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 16


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama
Reklama Skarpetkowy Szop
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama