Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 lutego 2026 06:55
Reklama
Reklama
Reklama

Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie

Hanna Maria Janina Kasperska jest praprawnuczką Niemcewiczów, tych samych, którzy mieli swoje posiadłości w Neplach i na Polesiu. Jest też spokrewniona ze słynnym pisarzem Julianem Ursynem Niemcewiczem. Napisała m.in. "Niezatarte wspomnienia sprzed lat", "Miłość wśród nas", "Przetrwać w czasie" i "Dziennik – powrót do przeszłości", w którym opisuje burzliwe losy swojej rodziny, w tym ojca Stefana Kasperskiego.
Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie

Stefan Teodor Kasperski przyszedł na świat w 1912 r. w Lublinie. Przed wybuchem II wojny światowej uczył się w Szkole Rzemieślniczo-Przemysłowej im St. Syroczyńskiego. W tym okresie podjął też pracę w PKP, w Parowozowni I klasy w Lublinie. Kiedy rozpoczęła się wojna był pomocnikiem maszynisty przy przewozie transportów wojskowych. W 1939 r. podczas walk z niemieckim wojskiem, 17 i 18 września został ranny w rękę. Do starcia doszło między Trawnikami a Biskupicami. Partyzanci zabili wtedy kilku żołnierzy wrogiej armii, a innych ranili oraz umyślnie zepsuli wojskowe samochody. Mimo tego zdarzenia, przez okres niemieckiej okupacji wciąż pracował w lubelskiej parowozowni. Jednak nie ograniczał się do wykonywania obowiązków, ale zaangażował się w sabotaż działań hitlerowskiej armii. W 1941 r. wstąpił do lewicowej organizacji, której inicjatorem był Paweł Dąbek, a dowódcą Ryszard Postowicz. W 1944 r. dołączył do garnizonu Gwardii Ludowej i Armii Ludowej w Lublinie. Jako, że z jej dowódcą Ryszardem Postowiczem znali się od lat, ten mianował go kierownikiem grupy sabotażowo-dywersyjnej na kolei. - Należało do niego także zbieranie danych o siłach i rozmieszczeniu garnizonów okupanta, o ruchach pociągów czy zgłaszanie transportów wojskowych, zdążających na front wschodni. Uzyskane informacje przekazywał do Dowództwa Garnizonu GL i AL Ryszardowi Postowiczowi lub bezpośrednio partyzantom radzieckim "Januszowi" i "Miszce", obsługującym radiostacje nadawczo-odbiorcze na terenie Lublina, którzy przekazywali je do Sztabu Radzieckiego – wyjaśnia Hanna Kasperska autorka książki pt. "Dziennik-powrót do przeszłości" i córka Stefana Kasperskiego. Jak dodaje, jej ojciec potajemnie wynosił też z pociągów broń, leki, opatrunki, a także zajmował się wykolejaniem wagonów i parowozów oraz uczestniczył w uszkadzaniu sprzętu wojskowego przeznaczonego na front wschodni. – Do garnizonu dostarczył 60 pistoletów, 20 karabinów, kilka tysięcy sztuk amunicji, 2 skrzynki trotylu, kilka paczek lekarstw. Uszkodził 45 parowozów, 50 wagonów towarowych, a także zabezpieczał radiostację nadawczo-odbiorczą przy ul. Zamoyskiej 43 m.8. Poza tym szkolił członków GL i AL, w obsługiwaniu broni oraz przygotowywał ich do akcji uszkadzania taboru kolejowego – wymienia Hanna Kasperska, która wiele informacji o działalności swojego taty odnalazła w jego notatkach.

 

Stefan Kasperski uczestniczył też 2 lutego 1944 r. w odebraniu broni dziesięciu niemieckim żołnierzom. Wziął też udział w likwidacji wysokiego rangą gestapowca, będącego zastępcą naczelnika w lubelskim więzieniu. Natomiast 17 marca 1944 r. wraz z innymi partyzantami wyzwolił kilkunastu więźniów obozu koncentracyjnego w Majdanku, w tym swojego przyjaciela Pawła Dąbka, z którym działał na początku wojny w organizacji lewicowej. W kwietniu wysadził razem z innymi członkami GL i AL parowóz i dziesięć wagonów ze sprzętem wojskowym. W potyczce zginęło wówczas sześciu niemieckich żołnierzy. W maju partyzantom, w tym Stefanowi Kasperskiemu, udało się wysadzić pociąg pod Kraśnikiem. Wówczas zniszczono pięć wagonów i jeden parowóz. Z kolei w lipcu 1944 przy pomocy swych kolegów zaatakował niemiecki samochód wiozący radiostację nadawczo-odbiorczą przez Bychawę. W czasie starcia śmierć poniosło kilku niemieckich żołnierzy. Lublinianin zajmował się też zabijaniem hitlerowskich konfidentów, a także roznoszeniem surowo zabronionych ulotek i odezw oraz zdobywaniem potrzebnych, fałszywych dokumentów osobom, którym groziła śmierć lub zesłanie do obozu zagłady. - Na terenie Lublina przy ul. Żmigród mieściła się drukarnia Aleksandra Michalskiego. Drukowano w niej ulotki i odezwy dla garnizonu. Były dostarczane w teren i kolportowane wśród mieszkańców miasta i okolic. Drukowano tam również blankiety keenkarte, arbeitskarte i inne dokumenty. Były przeznaczone dla osób spośród ludności polskiej i żydowskiej, którym groziło niebezpieczeństwo – wyjaśnia Hanna Kasperska.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 35

 

Artykuł powstał na podstawie książki "Dziennik – powrót do przeszłości" autorstwa Hanny Kasperskiej. Pisarka przygotowała kolejne jej części, jednak obecnie szuka sponsorów, którzy pomogliby przy następnych wydaniach. Z Hanną Kasperską można skontaktować się telefonicznie: 502 283 531.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Janko MuzykantTreść komentarza: Zacznijmy od tego, że w służbach ręka rękę myje. Zawartość % to nie są dane wrażliwe (ogłaszane wszem i wobec jak ktoś zostanie zatrzymany) Piją za swoje, lecz pobory mają za moje. Chciałbym wiedzieć czy po piwie czy po szklanie?. Jeżeli to służba celno-drogowa to gdzie pili. Pod jałowcem czy na stołówce. Jeżeli pod jałowcem to jak dojechali na oddział. Jeżeli ktoś jest na świeczniku to ma od niego bić blask nie swąd knota. Nie dość że Janusz to jeszcze fujara.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 17:04Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: RolnikTreść komentarza: Na chorych ludzi to powinno się zbierać pieniążki . Na leczenie . Ale dla jakiegoś przedsiębiorcy na odbudowę biznesu ? Pewnie z ubezpieczenia weźmie więcej niż to było warte . Każdy teraz o zdrowych zmysłach ubezpiecza swój biznes . KAŻDY O ZDROWYCH ZMYSŁACH UBEZPIECZA!!!! A nam Rolnikom zawsze robią pod górkę i dotacje coraz mniejsze . To może i my rolnicy będziemy robić sobie zbiórkę bo mamy dotacje coraz mniejsze i Unia Europejska nas oszukuje . Nam rolnikom nich nie daje a przedsiębiorcy sobie zbiórki robią na biznesy .Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:16Źródło komentarza: Pożar zniszczył stolarnię w Łobaczewie Małym. Trwa zbiórka [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Alkomat dawać do końca życia .Treść komentarza: Wielu ludzi zna dane i wie kim byli pijacy . Ale świat i opinia publiczna powinna poznać imiona, nazwiska , adresy , zdjęcia itp tych ludzi aby ich omijać z daleka . Skoro pili alkohol w pracy to mogą też po pijanemu autem jeżdzić ( mogą ale nie muszą ) .... ale lepiej omijać takich z daleka . Ciekawe gdzie teraz pracę znajdą ? Nie bardzo chcą zatrudniać takich co w pracy chleją . Może gdzieś przy łopacie znajdą robotę lub w ochronie bo nigdzie indziej nikt ich nie zatrudni . Większość osób z okolicy wie o kogo chodzi i nie zatrusnią takich . Ja bym ich zatrudnił ale co dziennie bym ich sprawdzał alkotestem czy do pracy przychodzą trzeźwi ?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 16:10Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwościAutor komentarza: FeliksTreść komentarza: To już takie stare aż żałosne.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:48Źródło komentarza: Podejrzany o zabójstwo ratownika medycznego jest poczytalnyAutor komentarza: Janko FujaraTreść komentarza: A może zacznijmy od tego, do czego ich dane są tobie potrzebne? Własnego życia nie masz?Data dodania komentarza: 2.02.2026, 14:14Źródło komentarza: Funkcjonariusze z Terespola zwolnieni po kontroli trzeźwości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama