Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:02
Reklama
Reklama
Reklama

Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie

Hanna Maria Janina Kasperska jest praprawnuczką Niemcewiczów, tych samych, którzy mieli swoje posiadłości w Neplach i na Polesiu. Jest też spokrewniona ze słynnym pisarzem Julianem Ursynem Niemcewiczem. Napisała m.in. "Niezatarte wspomnienia sprzed lat", "Miłość wśród nas", "Przetrwać w czasie" i "Dziennik – powrót do przeszłości", w którym opisuje burzliwe losy swojej rodziny, w tym ojca Stefana Kasperskiego.
Powiat Bialski: Zawsze służył ojczyźnie

Stefan Teodor Kasperski przyszedł na świat w 1912 r. w Lublinie. Przed wybuchem II wojny światowej uczył się w Szkole Rzemieślniczo-Przemysłowej im St. Syroczyńskiego. W tym okresie podjął też pracę w PKP, w Parowozowni I klasy w Lublinie. Kiedy rozpoczęła się wojna był pomocnikiem maszynisty przy przewozie transportów wojskowych. W 1939 r. podczas walk z niemieckim wojskiem, 17 i 18 września został ranny w rękę. Do starcia doszło między Trawnikami a Biskupicami. Partyzanci zabili wtedy kilku żołnierzy wrogiej armii, a innych ranili oraz umyślnie zepsuli wojskowe samochody. Mimo tego zdarzenia, przez okres niemieckiej okupacji wciąż pracował w lubelskiej parowozowni. Jednak nie ograniczał się do wykonywania obowiązków, ale zaangażował się w sabotaż działań hitlerowskiej armii. W 1941 r. wstąpił do lewicowej organizacji, której inicjatorem był Paweł Dąbek, a dowódcą Ryszard Postowicz. W 1944 r. dołączył do garnizonu Gwardii Ludowej i Armii Ludowej w Lublinie. Jako, że z jej dowódcą Ryszardem Postowiczem znali się od lat, ten mianował go kierownikiem grupy sabotażowo-dywersyjnej na kolei. - Należało do niego także zbieranie danych o siłach i rozmieszczeniu garnizonów okupanta, o ruchach pociągów czy zgłaszanie transportów wojskowych, zdążających na front wschodni. Uzyskane informacje przekazywał do Dowództwa Garnizonu GL i AL Ryszardowi Postowiczowi lub bezpośrednio partyzantom radzieckim "Januszowi" i "Miszce", obsługującym radiostacje nadawczo-odbiorcze na terenie Lublina, którzy przekazywali je do Sztabu Radzieckiego – wyjaśnia Hanna Kasperska autorka książki pt. "Dziennik-powrót do przeszłości" i córka Stefana Kasperskiego. Jak dodaje, jej ojciec potajemnie wynosił też z pociągów broń, leki, opatrunki, a także zajmował się wykolejaniem wagonów i parowozów oraz uczestniczył w uszkadzaniu sprzętu wojskowego przeznaczonego na front wschodni. – Do garnizonu dostarczył 60 pistoletów, 20 karabinów, kilka tysięcy sztuk amunicji, 2 skrzynki trotylu, kilka paczek lekarstw. Uszkodził 45 parowozów, 50 wagonów towarowych, a także zabezpieczał radiostację nadawczo-odbiorczą przy ul. Zamoyskiej 43 m.8. Poza tym szkolił członków GL i AL, w obsługiwaniu broni oraz przygotowywał ich do akcji uszkadzania taboru kolejowego – wymienia Hanna Kasperska, która wiele informacji o działalności swojego taty odnalazła w jego notatkach.

 

Stefan Kasperski uczestniczył też 2 lutego 1944 r. w odebraniu broni dziesięciu niemieckim żołnierzom. Wziął też udział w likwidacji wysokiego rangą gestapowca, będącego zastępcą naczelnika w lubelskim więzieniu. Natomiast 17 marca 1944 r. wraz z innymi partyzantami wyzwolił kilkunastu więźniów obozu koncentracyjnego w Majdanku, w tym swojego przyjaciela Pawła Dąbka, z którym działał na początku wojny w organizacji lewicowej. W kwietniu wysadził razem z innymi członkami GL i AL parowóz i dziesięć wagonów ze sprzętem wojskowym. W potyczce zginęło wówczas sześciu niemieckich żołnierzy. W maju partyzantom, w tym Stefanowi Kasperskiemu, udało się wysadzić pociąg pod Kraśnikiem. Wówczas zniszczono pięć wagonów i jeden parowóz. Z kolei w lipcu 1944 przy pomocy swych kolegów zaatakował niemiecki samochód wiozący radiostację nadawczo-odbiorczą przez Bychawę. W czasie starcia śmierć poniosło kilku niemieckich żołnierzy. Lublinianin zajmował się też zabijaniem hitlerowskich konfidentów, a także roznoszeniem surowo zabronionych ulotek i odezw oraz zdobywaniem potrzebnych, fałszywych dokumentów osobom, którym groziła śmierć lub zesłanie do obozu zagłady. - Na terenie Lublina przy ul. Żmigród mieściła się drukarnia Aleksandra Michalskiego. Drukowano w niej ulotki i odezwy dla garnizonu. Były dostarczane w teren i kolportowane wśród mieszkańców miasta i okolic. Drukowano tam również blankiety keenkarte, arbeitskarte i inne dokumenty. Były przeznaczone dla osób spośród ludności polskiej i żydowskiej, którym groziło niebezpieczeństwo – wyjaśnia Hanna Kasperska.

Cały artykuł przeczytacie w aktualnym numerze i e-wydaniu Słowa Podlasia, nr 35

 

Artykuł powstał na podstawie książki "Dziennik – powrót do przeszłości" autorstwa Hanny Kasperskiej. Pisarka przygotowała kolejne jej części, jednak obecnie szuka sponsorów, którzy pomogliby przy następnych wydaniach. Z Hanną Kasperską można skontaktować się telefonicznie: 502 283 531.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Kawiarnia pod Aniołem
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama