Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 18:06
Reklama
Reklama

Ludzie stąd: Malowanie jest wielką niespodzianką

Stanisław Baj pochodzi z Dołhobrodów w gminie Hanna. Jest cenionym w kraju i na świecie artystą. Jego obrazy znajdują się w wielu polskich muzeach i w zagranicznych kolekcjach. Ma na swoim koncie ponad sto dwadzieścia wystaw indywidualnych i tyle samo zbiorowych. Na co dzień wykłada w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Ludzie stąd: Malowanie jest wielką niespodzianką

Jako dziecko zawsze wolał rysować i malować, niż poświęcać czas na zabawę czy inne zajęcia. Najchętniej tworzył w kuchni, pod czułym okiem matki. Pytany jaki miał dom, odpowiada, iż wciąż było w nim pełno ludzi. - Mieszkaliśmy naprzeciw ośrodka kultury i remizy. W tym czasie odbywały się tam wieczorki, na które przychodziła cała wieś. Opowiadano wówczas wiele dawnych historii, także w gwarze chachłackiej. Kiedy odbywały się potańcówki, u nas była szatnia. Było też kino. Wyświetlano dwa film w tygodniu. Oglądałem większość z nich. Nawet jak nie miałem na to zgody rodziców. W takim przypadku chowałem się pod ławką. Przyjeżdżały też grupy cyrkowo-teatralne, które organizowały pokazy w Dołhobrodach. Ich członkowie u nas nocowali. Słuchałem wtedy barwnych opowiadań, nawet z najdalszych krańców świata. Nasiąkłem tym, ale dopiero teraz to doceniam – opowiada Stanisław Baj.

W podstawówce plastyki uczyła go Maria Lewandowicz, później Mazuryk. To ona zaszczepiła w nim miłość do sztuki. – Zajęcia były traktowane bardzo poważnie, pani Maria pokazywała nam różne techniki malowania. Przyniosła też na lekcję swój obraz. Pamiętam go bardzo dokładnie. Przedstawiał rzekę Bug, ale namalowaną niezwykle ekspresyjnie. Przy użyciu fioletów, szarości i zieleni. Dzięki temu zrozumiałem, że świat można widzieć inaczej. Stąd wykiełkowała myśl, że ja również mogę malować Bug – wyjaśnia twórca.

Później rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Włodawie. Jednak po pewnym czasie zdecydował się wyjechać do Zamościa, by kształcić się w liceum plastycznym. – Wiedliśmy tam z kolegami surowe życie internackie. Sami musieliśmy palić w piecu. Mieliśmy tylko zimną wodę, więc kąpaliśmy się raz w tygodniu. By zjeść trzeba było pójść na drugi koniec miasta, do żeńskiej bursy przy ul. Pereca. Jednak mieliśmy świetnych nauczycieli, którzy mobilizowali nas do tworzenia. Dlatego późnymi popołudniami braliśmy dębowe stoły i stawialiśmy je na sztorc, by służyły za sztalugi. Zdarzało się, że rysowaliśmy całymi nocami. Nie mieliśmy profesjonalnych modeli, więc kolega pozował  koledze. Wówczas  nauczyłem się rysować postać. Prowadziliśmy też artystyczne życie – podkreśla malarz.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia z 24 września


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Restauracja Austeria
Reklama kalorycznyekogroszek.pl
ReklamaCollegium Mazovia
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ja Treść komentarza: Oczywiście że się da . Polak wszystko wyklepie :-) Tylko dobrego fachowca w klepaniu trzeba :-) Widziałem jak kiedyś klepali osobówkę po zderzeniu z pociagiem . Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:58 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Wujek Dariusz Treść komentarza: To po co wogóle było tam jechać i się ośmieszać ? Walkowerem dostaliby prawie to samo . Co to za różnica czy 0:3 czy 0:2 . Tylko pieniądze na paliwo zmarnowali a paliwo teraz drogie. Podlasie ma najsłabszy skład od 25 lat . Na ligę ojręgową się ten skład nadaje a nie wyżej . Wzmocnień nie ma a jak już są to przychodzą piłarze bardzo słabi . Chyba przestanę przychodzić na mecze . Chyba zacznę jeżdzić do Piszczaca i oglądać naszpikowaną gwiazdami Lutnię Piszczac. Data dodania komentarza: 20.09.2026, 09:52 Źródło komentarza: Siarka za silna dla Podlasia [GALERIA ZDJĘĆ] Autor komentarza: klepidło Treść komentarza: Ciężko będzie ale Polak potrafi . Jakieś 20 lat temu to Polacy ciągneli na maksa z europy zachodniej takie ramole . Na lawecie jechało do Polski kilka takich rozwalonych doszczętnie siepów . Póżniej Polak Czesiem klepał to w stodole na klepisku młotkiem plus 50 kg szpachli i się sprzedawało takie cudo . Szły jak ciepłe bułeczki . Teraz w to już się nikt nie bawi bo się nie opłaca ale kiedyś szły do Polski jeszcze gorzej rozwalone i Czesław w stodole na klepisku czynił cuda i się klepało . Tego też by się dało parenaście lat temu wyklepać i się ogłosić jako nie bity i sprzedać , Data dodania komentarza: 20.09.2026, 01:26 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Czy da się klepać ? - maniaku, chory maniaku, Treść komentarza: Kto durno pyta, ten.. pyta, tylko i wyłącznie :D Data dodania komentarza: 19.09.2026, 22:12 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek Holi. Policja ujawnia szczegóły Autor komentarza: Zulu Gula Treść komentarza: W ramach tego samego skeczu ustawiono nowy słup podtrzymujący przewody energetyczne niemal na środku zbudowanego chodnika choć po obydwu jego stronach jest dużo wolnego miejsca. Skrzyżowanie ulicy Ceglanej ze Świerkową, po drugiej stronie Lewiatan. Data dodania komentarza: 19.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: BIAŁA PODLASKA: Ceglana w budowie, a ludzie nie wiedzą jak jeździć
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama