Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 13:02
Reklama
Reklama
Reklama

Region: O Józefie, co do milicji strzelał, podlaskim wampirze i morderczym braterstwie

Słowo Podlasia nigdy nie bało się trudnych tematów. Dlatego jubileusz 40-lecia istnienia tygodnika stanowi okazję do przypomnienia wydarzeń, które na przestrzeni ostatnich czterech dekad odcisnęły swoje piętno nie tylko na mieszkańcach regionu. Spraw wstrząsających, szokujących i skandalicznych, które w swoim czasie absorbowały uwagę całego kraju.
Region: O Józefie, co do milicji strzelał, podlaskim wampirze i morderczym braterstwie

O jednym mówili - Podlaski Janosik, o drugim - Podlaski wampir. Pierwszy był najbardziej poszukiwanym przestępcą w Polsce na przełomie lat 70. i 80. Miał na koncie zabójstwo, nigdy nie rozstawał się z bronią, napadał, rabował, zastraszał ludność. Drugi dusił, gwałcił i bezcześcił zwłoki. Póki żył, wieczorami ulice miast na Podlasiu pustoszały a samotna kobieta była na nich rzadkością. Obaj sprowadzili ogrom nieszczęść na swe ofiary.

Podlaski Janosik
Józef Korycki urodził się w 1933 roku. W Radzyniu Podlaskim skończył liceum ogólnokształcące i zdał maturę. Po jednym z wyroków ucieka z zakładu karnego, ukrywa się na odludziu, za schronienie służy mu wykopana w lasach ziemianka, pomieszkuje też u samotnych kobiet. Dobrą passę przerywa milicja, która nakrywa go u jednej z kochanek. Ponownie trafia do więzienia. Później pojawia się w Białej Podlaskiej, gdzie 3 tygodnie pracuje w Zakładach Komunikacji Miejskiej. Szybko organizuje grupę przestępczą. Planują włamania do kościołów, napady z bronią na konwojentów przewożących pieniądze, a nawet obrabowanie klasztoru w Kodniu. Na szczęście do tego nie dochodzi. W październiku 1971 r. skazany zostaje na 4 lata pozbawienia wolności. (...)

Podlaski wapir
Jesień 1980 na Podlasiu to czas, gdy działał „Podlaski wampir” - Julian Kołtun. Zboczeniec atakował kobiety. Dwie z nich straciły życie, pozostałe uratował przypadek – nadjeżdżający samochód, drzwi otwierane na klatce schodowej czy przechodnie. Spotkanie z nim przypłaciły jednak głębokim szokiem, problemami psychicznymi i zdrowiem. Morderca i gwałciciel pochodził z okolic Świdnika. Gdy miał 10 lat umarła mu matka, a nowa partnerka ojca traktowała jego i rodzeństwo wyjątkowo okrutnie. Zawodówkę rzucił po pierwszym roku, później odbył kilka kursów przyuczających do pracy. W międzyczasie zaliczył włamanie i więzienie. Od 1972 roku mieszkał w Międzyrzecu, gdzie się ożenił. Zanim dokonał swych zbrodni siedział za gwałt. W 1979 r. przeprowadza się wraz z żoną do gminy Trzebieszów, pracuje na stacji kolejowej w Łukowie. Wydaje się, że w nowym miejscu i w nowym mieszkaniu rozpocznie też nowe życie. Ale nic z tego. Wkrótce staje przed łukowskim sądem za zagarnięcie mienia społecznego. W czerwcu 1980 r. podejmuje prace w Kolejowym Przedsiębiorstwie Robót Elektryfikacyjnych w Warszawie na stacji w Małaszewiczach, gdzie zostaje monterem sieci elektrycznej. (...)

Fortuny na granicy
Był czas, gdy południowe Podlasie a w szczególności Terespol rozsławiali w Polsce nie tylko przemytnicy i skorumpowani celnicy. O strefy wpływów w latach 90-tych walczyły tu też polskie i rosyjskojęzyczne organizacje mafijne. Nie było tygodnia, w którym nie dochodziłoby do brutalnych wymuszeń i rozbojów. Bandyckie fortuny rosły na przerzucie nielegalnych imigrantów, przemycie narkotyków, alkoholu i papierosów, kradzieżach, haraczach i egzekucjach długów.

Mieszkańcy Terespola śpią jeszcze, gdy nocą z 16 na 17 marca 1996 r. stojący w pobliżu miejscowego dworca kolejowego autokar zostaje otoczony przez kilkadziesiąt samochodów na warszawskich numerach rejestracyjnych. Wychodzą z nich rośli mężczyźni z kijami besjbolowymi i nożami, wybijają szyby w autobusie i dziurawią opony, próbują się również dostać do środka. Padają strzały, dwóch rannych napastników osuwa się na ziemię, reszta wsiada do pojazdów, uciekając taranują mający ich powstrzymać szlaban kolejowy. W wyniku policyjnej obławy udaje się zatrzymać kilkudziesięciu zamieszanych w strzelaninę osób. Wśród nich 7 stołecznych policjantów, którzy nielegalnie dorabiali w agencji ochroniarskiej, reszta to recydywiści i regularni gangsterzy. Ranni trafiają do szpitala. Starcie jest efektem wojny o teren pomiędzy dwoma warszawskimi agencjami. Pracownicy pierwszej z nich zostali wynajęci do ochrony grup turystycznych ze wschodu jadących pociągiem. Ze względu na grasujących na drogach bandytów ochroniarze mieli ich konwojować z Terespola do Warszawy.

Pobieranie haraczy, zwane reketem jest tak powszechne, że praktycznie nie ma dnia, w którym nie było przynajmniej kilku takich przypadków. Obrabowani kierowcy boją się mówić, cieszą się że uszli z życiem, nie stracili samochodu, czy większej ilości gotówki. Reketerzy boją się tylko policji kryminalnej, która od czasu do czasu urządza prowokacje. O zyski walczą też polskie i rosyjskojęzyczne organizacje mafijne, przerzucające do Polski gigantyczne ilości spirytusu i papierosów i korumpujące celników.

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 17 grudnia

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Robin Hood 29.03.2020 07:51
Koszmarny, nieudolny tekst, pełen błędów. Korycki nie "miał na koncie zabójstwa"--wiemy tylko, że dokonał tego ktoś z jego grupy. Zestawianie człowieka, który walczył z komunizmem--tak, jak umiał--z pospolitym bandziorem jest obrzydliwe. Ukazała się ostatnio książka "Janosik Podlaski", która wreszcie uczciwie opisuje Koryckiego.

Ja 19.12.2019 18:42
To były czasy ? gwałty rozboje strzelaniny ach te czasy a teraz cisza spokój czasami tylko ktoś zabije rodziców a tak poza tym to spokój.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama