Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 11:26
Reklama
Reklama
Reklama

Historia: Cicha samotnia w Horodku. Dobre miejsce na zły czas

Co ma wspólnego egipska pustynia z Drelowem? Gdzie stoi krzyż, którego drzazgi, według legendy, mają zdolności uzdrawiające? Jak wygląda świątynia, która nie zmieniając swej postaci, służyła wiernym trzech wyznań? Które miejsce stanowiło schronienie dla miejscowej ludności m.in. podczas Potopu Szwedzkiego albo Wojny Północnej? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziemy w wyjątkowej pustelni w Horodku.
Historia: Cicha samotnia w Horodku. Dobre miejsce na zły czas

Polna droga odchodzi prostopadle od powiatowej szosy i przecinając łyse o tej porze roku ziemie uprawne zatrzymuje się dopiero na ścianie lasu. Tam trasa zmienia się w żwirową serpentynę, wijącą się wzdłuż granicy wyznaczanej przez drzewa. Droga parę razy zakręca jak rzeka, zanim rozejdzie się niczym delta na szerokiej, zielonej, trawiastej polanie. Każdy, kto pokonuje ten szlak, mija po drodze nieliczne gospodarstwa, wśród których wyróżniają się parterowe chaty z charakterystycznie pomalowanymi okiennicami. Najważniejszy budynek w Horodku, bo tak nazywa się to miejsce, znajduje się na samym końcu tej trasy.

Cisza tutaj jest bezwarunkowa. W bezchmurne dni słońce rysuje cienie drzew na fasadzie kościoła, przez co ceglany, czerwony mur wygląda jak popękany od upływu czasu. To mylne wrażenie. Ściany świątyni są w nienagannym stanie, choć odkąd je postawiono minęło ponad sto lat. Tylko skąd w ogóle na tym odludziu wziął się kościół?

Siwa broda, długie włosy, przepaska z liści. Tak w ikonografii przedstawiany jest niejaki Onufry, syn perskiego króla, który żył na przełomie IV i V wieku. Według historycznych i religijnych podań Onufry najpierw wstąpił do zakonu, a potem postanowił zostać pustelnikiem. Egzystował samotnie na Pustyni Tebaidzkiej, gdzie żywiły go anioły i co tydzień, w każdą niedzielę, podawały komunię świętą. Wiemy to z opisów mnicha Pafnucego, który spotkał starca na piaszczystym pustkowiu. Onufry zmarł na jego rękach po sześćdziesięciu latach spędzonych w odosobnieniu i został obwołany świętym. Jego kult szybko się rozprzestrzenił, szczególnie na Wschodzie, w samym Konstantynopolu (dzisiejszy Stambuł), stanęły dwie świątynie pod jego wezwaniem. (...)

Według informacji na stronie internetowej parafii w Drelowie, pierwszy odnotowany w Horodku cud miał miejsce w 1670 roku. Niejaki Jacek Machniewicz, pochodzący z Halicza, był niewidomy. Kiedy usłyszał o Horodku kazał się tu przywieźć i dzięki modlitwie odzyskał wzrok. Warto zwrócić uwagę na to, że Halicz, obecnie miasto na Ukrainie, jest oddalony od Drelowa o prawie pół tysiąca kilometrów. To pokazuje skalę popularności kultu św. Onufrego w czasach, gdy informacje przekazywano sobie jedynie pocztą lub z ust do ust.

Jak podaje witryna parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny uzdrowień takich jak wyżej wspomniane było coraz więcej, a wieść o nich rozszerzała religijną sławę Horodka. Zresztą, nie tylko o zdrowie się modlono. Wierni zanosili prośby o odnalezienie zaginionych rzeczy, szczęśliwy powrót do domu czy po prostu wstawiennictwo w ważnej dla nich sprawie. Także współcześnie nie brakuje świadectw ludzi, którzy twierdzą, że doznali cudu dzięki modlitwie do opiekuna Horodka.

Na stronie internetowej drelowskiej wspólnoty znajduje się m.in. relacja Zbigniewa Olesiejuka z Żerocina:

 W 19 roku życia uformował się na mojej głowie guz wielkości orzecha laskowego. Rodzina doradzała mi wizytę u lekarza, a ja gorąco modliłem się do świętego Onufrego, prosząc o wstawiennictwo u Boga. Wiele razy chodziłem do Horodka i paląc lampkę przed kapliczką, modliłem się o pomoc. I przyszła. Guz stopniowo zaczął zanikać. Bez leczenia szpitalnego ustąpiły wszelkie dolegliwości.

Nie ma pewności co do tego, kiedy dokładnie w Horodku pojawiły się drewniane krzyże i kapliczki, ale większość źródeł wskazuje na XVII wiek. Pierwszą konkretną, udokumentowaną datą budowy świątyni, jaką podaje drelowska parafia, jest rok 1760. Wówczas powstał drewniany kościół z ołtarzem ku czci świętego Onufrego, którego budowlę zainicjował ksiądz Mikołaj Waszyński. Dwie dekady później swój udział w historii tego miejsca miała postać nietuzinkowa, członek Komisji Edukacji Narodowej i marszałek Trybunału Głównego - Adam Kazimierz Czartoryski. Książę, właściciel ordynacji międzyrzeckiej, wsparł finansowo budowę nowej kaplicy w Horodku. (...)

Na samym początku XIX wieku poleska pustelnia, dotychczas funkcjonująca jako samodzielne miejsce kultu, stała się częścią unickiej parafii w Drelowie. Dalsze jej losy ściśle już są powiązane z kolejnymi historycznymi zawirowaniami, targającymi okupowaną przez zaborców Rzeczpospolitą w owym niespokojnym stuleciu. Bo chociaż historia Europy nie wspomina o Horodku, to Horodek historię Starego Kontynentu zapamiętał bardzo dobrze.

Najmocniej w dziejach tego sanktuarium zaznaczyło się Powstanie Styczniowe. Okolice Drelowa były miejscem konspiracyjnych spotkań powstańców i właśnie w kościele świętego Onufrego modlono się o powodzenie niepodległościowego zrywu. Tutaj też niestety odprawiono nabożeństwo, po którym rozwiązano miejscowy oddział powstańców, gdy losy antycarskiego ruchu były przesądzone i rok 1864 zapisał się jako kolejna nieudana próba powrotu Polski na mapy świata. Według podań chorąży lokalnych powstańców, Grzegorz Kowalski, po tej pożegnalnej mszy, na strychu kościoła ukrył polski sztandar, który służył żołnierzom. Niestety, ów symbol niepodległości nie doczekał wolnej Polski - kilkanaście lat później spłonął razem z całą świątynią. (...)

Cały artykuł przeczytacie w papierowym i elektronicznym wydaniu Słowa Podlasia, z 24 marca


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama