Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 14:02
Reklama
Reklama
Reklama

Świąteczny stół uwodzi smakiem i aromatem

W kuchni uwielbia odkrywać nowe smaki, a o gotowaniu mógłby mówić godzinami. Radosław Bogusz z Leśnej Podlaskiej, student technologii żywności na SGGW w Warszawie, marzy, że kiedyś uda mu się otworzyć własną restaurację i dorównać swojemu kulinarnemu guru - Magdzie Gessler.
Świąteczny stół uwodzi smakiem i aromatem

Smacznie jak u mamy, to powiedzenie doskonale sprawdza się w tym przypadku. Bo w rodzinnym domu Radka do smaku i jakości przygotowywanych potraw zawsze przykłada się dużą uwagę.

– Moja babcia i mama dobrze gotują. Stąd przyszedł taki okres w moim życiu, że postanowiłem podjąć to wyzwanie i również zacząłem gotować. Bywa tak, że czasami jakieś danie mi nie wyjdzie, ale wiadomo, praktyka czyni mistrza – mówi Bogusz. 

                                         Czytaj też: Muszkieterowie wręczyli prezenty dzieciom ze Wspólnego Świata

Kulinarna podróż

Dlatego priorytetem są dla niego studia i kursy kulinarne, dzięki którym może zdobywać kolejne umiejętności i przy okazji realizować swoją wielką pasję. – Biorę udział w warsztatach organizowanych przez warszawski Instytut Sztuki Kulinarnej Masala Smaki Świata. To miejsce, w którym często bywam i ćwiczę nabywając nowych doświadczeń

– opowiada młody kucharz. 

Swoją miłość do gotowania porównuje do podróży. Bo w poszukiwaniu idealnego smaku i receptury często eksperymentuje, podpatruje i odwiedza lokale gastronomiczne w różnych częściach kraju. 

Na swoim koncie Radek ma już pierwsze osiągnięcia. Wśród nich niezwykle udany debiut na kursie cukierniczym. Przygotowane przez niego nadzienie do pralin zachwyciły samą Dorotę Jaworską, jednego z najlepszych cukierników w kraju, która pracuje dla Magdy Gessler.

Smaczne i pachnące święta

Święta Bożego Narodzenia u Radka, podobnie jak dla każdego kucharza, są szczególnym momentem. Nie tylko ze względu na ogrom pracy, jaką musi włożyć w przygotowanie świątecznych potraw. Ale ze względu na możliwości opracowywania własnych przepisów, niekiedy łamania znanych receptur. Choć, jak zauważa, nie wyobraża sobie wigilijnego stołu bez tradycyjnego barszczu czerwonego (koniecznie na zakwasie), kapusty z grzybami czy kompotu z suszu.

– Każda z tych potraw ma w sobie charakterystyczny aromat, uwodzi. Ja ogólnie uwielbiam okres świąt, również oczekiwanie na nie. Czasami też w głowie pojawiają się nowe kombinacje smakowe. I często bywa tak, że jesteśmy umówieni z kolacją wigilijną na konkretną godzinę, a to się przeciąga, bo coś muszę zmienić w którejś z potraw – mówi Bogusz.

Podkreśla, że do świątecznych potraw podchodzi również od strony badacza historii polskiej kuchni i zagranicznych wpływów. – Możemy wyjść od Królowej Bony, która sprowadziła do naszego kraju warzywa i dzięki niej możemy jeść kapustę wigilijną z grzybami czy np. z grochem. Ale też konsumować wszelkiego rodzaju potrawy mniejszości narodowych - Żydów, Ormian, Ukraińców, Litwinów, jak np. śledzia po żydowsku, czy na słodko z rodzynkami czy z cebulką – wymienia Bogusz.

Pierogi, kutia i kisiel owsiany

Na kulinarnej mapie Polski szczególne miejsce dla Radka stanowi Polesie. – Jedną z inspiracji, jaką tam odkryłem, jest farsz do pierogów. To była kasza ucierana z suszem i makiem. Później został on polany jeszcze lnianym olejem. Ale też kutia, zrobiona z kaszy pęczak, bądź prawdziwej ugotowanej pszenicy. Tradycyjnie dodajemy do niej miód i delikatnie podsmażone na masełku bakalie. Niektórzy modyfikują to syropem różanym. Faktycznie ma to taki ciekawy smak, jeżeli chcemy poeksperymentować w kuchni – poleca. 

Serce i kubki smakowe Radka skradł również kisiel owsiany. Spotykany i serwowany na Wigilię w okolicach Kodnia: – Danie nie tyle pracochłonne, co wymagające precyzji wykonania. Musimy mieć dobry owies, namoczyć go, odcedzić, żeby uzyskać mleczko owsiane, które gotujemy. No i później dla zagęszczenia gotujemy z odrobiną masła. Kisiel serwujemy na słodko bądź na słono.

Monika Pawluk

Więcej na temat kulinarnej pasji Radosława Bogusza przeczytasz w papierowym i elektronicznym wydaniu "Słowa" z 20 grudnia (nr 51-52).

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Bricomarche
Reklama Okna Artpol
Reklama Ksemar
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: Merytorycznie napisałeś. Brawo TY!!! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:20 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: DAS_AUTO Treść komentarza: 100 % racji. Wręcz naplucie w twarz ludziom z SG co złapali tego przemytnika na gorącym uczynku. Rzadko się zdarza, że wszystkie komentarze takie zgodne i wszystkie na + ocenione. Może ten pan co tak wróży z fusów to przeczyta i ogarnie się! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 22:17 Źródło komentarza: Nieudany przerzut Afgańczyków pod Terespolem. Ukrainiec z wyrokiem Autor komentarza: por. Nos Treść komentarza: Sprytnie napisane, kibicu. Niby zaprzeczasz w obronie klubu, a jednocześnie ujawniasz prawdę o sytuacji w Podlasiu. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 15:27 Źródło komentarza: Sięgnęli dna Autor komentarza: Dolar Treść komentarza: Kobiety okradły kobiety. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 12:47 Źródło komentarza: Miliony do zwrotu. W tle posłanka Pawłowska i jej mąż Autor komentarza: jjo Treść komentarza: polityka to tylko na trybunach. Masz rację - jak polityka wchodzi do szatni , to kończy się sport. Zresztą wszędzie gdzie wchodzi polityka tam jest degrengolada. Większośc ludzi w polityce to nieudacznicy i zawsze szukają sukcesu by się podpiąć. Poszli do polityki bo nic im nie wyszło. Klub spadnie to się odczepią , tylko czy będzie taka siła by wrócić do II ligi ? Tak,,,, nie pomyliłem sie - drugiej. Bo kiedyś AZS grał na trzecim poziomie rogrywkowym. Była to III liga , Dziś mamy w nazwie III a de facto jest to IV liga. Nie wiem po co zrobiono to zamieszanie. Ja kibicowałem w latach 80-tych. Dziś nie chodze na stadion bo dzieciarnia krzyczy Pogoń Siedlce , gdzie kiedyś Siedlce robiły nas "w bambuko" przy zielonym stoliku . To był najgorszy wróg. Legia Pogoń - ktoś z tych wymienionych nam pomoże ? Niech spadają do okręgówki. Może spadek na dno uzdrowi atmosferę i politycy odczepią się od sportu. Ojacami porażki nie będą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 08:35 Źródło komentarza: Sięgnęli dna
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama