– Na pewno nie ma stanu pokoju – podkreśla dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
I wylicza: – W tamtym roku mieliśmy ponad 7 tys. incydentów, które obsłużyliśmy. To są ataki, które się zmaterializowały. Maili phishingowych na żołnierzy Wojska Polskiego było ponad 4 mln.
Dlatego żołnierze Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni działają w trybie 24/7.
Kto atakuje najczęściej?
– To są specjalne grupy, które działają pod egidą zazwyczaj obcych służb specjalnych, ale też sponsorowane przez kraje. Mają kilka celów: szpiegostwo, ale też zostawianie sobie przyczółków w infrastrukturze, żeby uzyskać efekty w przyszłości.
Jeśli chodzi o infrastrukturę wojskową i krytyczną – w większości przypadków są to ataki grup hakerskich, które działają po to, żeby uzyskać efekt. I to nie jest efekt finansowy.
Generał podkreśla w rozmowie z Radiem Zet, że „w interakcję” wchodzą z nimi specjaliści, którzy są „dobrze sponsorowani i mają zadanie wejść do infrastruktury, uzyskać konkretny efekt.
– W chwili obecnej monitorujemy ok. 20 różnych grup. W większości są rosyjskie, finansowane przez Federację Rosyjską lub Białoruś.
Co w obronie cyberprzestrzeni zmieni 5 mld zł z SAFE na wydatki związane z cybertechnologiami?
– Nasze zdolności się powiększą. Dzięki tym środkom możemy mieć jeszcze większy skok technologiczny w naszej infrastrukturze, a naszym celem jest być o krok lub dwa przed adwersarzem. A nasz adwersarz też inwestuje ogromne środki – podkreśla gen. Molenda. Pieniądze z SAFE pozwolą „na zbudowanie naszych kompetencji w oparciu o naszą infrastrukturę, co jest bardzo istotne, jeśli chodzi o suwerenność technologiczną”. Żeby…
– …nasze dane były w naszych serwerowniach i pod naszą pełną kontrolą – tłumaczy dowódca cyberwojsk.
Jak wygląda współpraca ze Stanami Zjednoczonymi i NATO w kwestii cyberbezpieczeństwa?
– Mamy bardzo dobre partnerstwo z Amerykanami. Od początku budowania WOC to był nasz partner. Teraz ćwiczymy razem, działamy razem, prowadzimy wspólne operacje. Mamy wspólne procedury, procesy. Nie mam żadnych obaw.
– Polska odgrywa również istotną rolę w zakresie cyberbezpieczeństwa w NATO. Informacje przekazujemy zagranicznym partnerom i to oni doceniają naszą wiedzę. Gramy istotną rolę – podkreśla szef polskich cyberwojsk.
Już za miesiąc generał Molenda będzie pełnił nową funkcję – doradcy strategicznego dowódcy NATO.
Nie brakuje chętnych do służby w polskim cyberwojsku?
– Czapki z głów dla wszystkich, którzy zdecydowali się założyć mundur. Pomimo tego, że mogliby pracować w prywatnym sektorze i mieć inne wyzwania. Jest ogromne zainteresowanie, zwłaszcza wśród młodzieży – mówi rozmówca Radia Zet.
Gen. dyw. Karol Molenda zaznacza jednak, że „to jest troszkę jak w wojskach specjalnych – nie liczy się ilość, ale jakość”.
Ogromnym zainteresowaniem cieszy się także CyberLegion, czyli tacy cyberrezerwiści.
– Zakładaliśmy, że będzie to 200 osób, marzeniem było 400, a 400 mieliśmy w ciągu 40-50 godzin. W chwili obecnej mamy ponad 3 tys.
















Napisz komentarz
Komentarze