Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 3 maja 2026 20:03
Reklama
Reklama
Reklama
W Sądzie Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w II instancji

Koniec sprawy „tygrysów z Koroszczyna”. Sąd ostatecznie zdecydował

Zapadł prawomocny wyrok w sprawie tygrysów, których transport z Włoch do Rosji utknął na przejściu granicznym w Koroszczynie. Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał wyrok z pierwszej instancji.
Zdjęcie zrobione pod koniec października 20219 roku na przejściu granicznym w Koroszczynie, gdzie stał transport z tygrysami
Zapadł prawomocny wyrok w sprawie tygrysów, których transport z Włoch do Rosji utknął na przejściu granicznym w Koroszczynie

Autor: Joanna Danielewicz/archiwum

Przypomnijmy, że transport z tygrysami wiezionymi z Włoch do Dagestanu przybył na przejście w Koroszczynie w nocy z 24 na 25 października 2019 r. Przewoźnik miał tzw. dokumenty CITES, wymagane konwencją waszyngtońską, mówiącą o zasadach przewozu zwierząt egzotycznych. Jednak już w trakcie kontroli transportu przed jego wyruszeniem na Białoruś, opiekunowie zwierząt mieli być informowani przez nasze służby o tym, że nie posiadają dokumentów, których wymagać będzie strona białoruska, chodziło o certyfikaty wydawane przez urzędowego lekarza weterynarii we Włoszech. Włoscy kierowcy nie mieli też wiz. Mimo tego chcieli na Białoruś wjechać. Z białoruskiej granicy zostali cofnięci, a transport z tygrysami utknął w Koroszczynie, bez możliwości rozładowania go i dania zwierzętom wytchnienia od ciasnych klatek. W trakcie transportu jedno zwierzą padło. Tygrysy ostatecznie z Koroszczyna nie pojechały w dalszą, docelową trasę. Trafiły do ZOO w Poznaniu i Człuchowie. Później część z nich wyjechała do azylów za granicą. 

Ukarani organizatorzy transportu

31 marca 2023 roku w Sądzie Rejonowym w Białej Podlaskiej ruszył proces, w którym oskarżono dwóch weterynarzy granicznych, dwóch włoskich kierowców i Rosjanina, o to co przydarzyło się tygrysom transportowanym z Włoch do Rosji jesienią 2019 roku.

4 września 2025 roku SSR Barbara Wójtowicz odczytała wyrok I instancji. Sąd uznał za winnych zarzucanych im czynów Rosjanina Rinata V., oraz Włochów Marco A. i  Alessio D. Wobec Rosjanina sąd orzekł 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, karę grzywny w wysokości 250 stawek dziennych po 20 zł oraz nawiązkę 10 tys. zł na rzecz Fundacji  Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt VIVA. Wobec Marco A. i Alessio D. sąd zdecydował o karze 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, grzywnie w wysokości 200 stawek dziennych po 20 zł każda, nawiązce na rzecz stowarzyszenia VIVA w kwocie 8 tys. zł. 

W odniesieniu do polskich weterynarzy granicznych sąd zdecydował o uniewinnieniu od zarzucanych im czynów. Sąd uznał, że postępowanie dowodowe nie doprowadziło do ustalenia winy i sprawstwa Jarosława Nestorowicza i Eugeniusza Karpiuka. Wskazywał wykazane w postępowaniu sądowym i dowodowym działania weterynarzy na rzecz polepszenia sytuacji tygrysów, które utknęły na granicy w Koroszczynie. Szukali możliwości rozładowania transportu na terenie kraju, kontaktując się z ogrodami zoologicznymi. To od nich wpłynęło doniesienie do organów ścigania dotyczące transportu tygrysów, który utknął na granicy. Jednocześnie sąd przypomniał, że graniczni lekarze wykonywali swoje czynności w ramach swoich obowiązków zawodowych. - Sprawdzili stan tygrysów w dniu gdy trafiły na granicę. Kontrola, weryfikacja dobrostanu nie jest tożsama zapewnieniem ich ochrony czy opieki lub oceną stanu zdrowia.  To nie było obowiązkiem lekarzy granicznych - przypomina sędzia argumentując wyrok w I instancji.

Apelacja podtrzymała wyrok

18 marca w SO w Lublinie zapadł drugi wyrok. Z orzeczeniem Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej nie zgodziła się bowiem prokuratura, ale i Fundacja Viva. 

 Jako pełnomocnik Fundacji złożyłam apelację. Domagałam się orzeczenia kar bezwzględnego pozbawiania wolności, zakazu pracy ze zwierzętami i wyższych nawiązek. W części dotyczącej uniewinnienia polskich lekarzy, domagałam się uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania – informuje adw. Katarzyna Topczewska. Od wyroku odwoływała się też prokuratura.

Sąd Okręgowy w Lublinie nie zdecydował jednak o zmianie wyroku zapadłego w pierwszej instancji. Prawomocnie orzekł, że lekarze graniczni nie są winni zarzuconych im przez oskarżycieli czynów, nie zmienił również kar wymierzonych obcokrajowcom. - Niestety Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał wyrok w mocy. Stwierdził, że polscy lekarze nie dopuścili się przestępstwa niedopełnienia obowiązków. Ja się z tym rozstrzygnięciem nie zgadzam, bo uważam że ten transport powinien zostać zatrzymany natychmiast. Urzędnicy mieli obowiązek powiadomić policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i powinni od razu zacząć szukać placówek, które te zwierzęta mogłyby przyjąć. Niestety jakiekolwiek czynności podjęto dopiero kiedy transport wrócił do Polski drugi raz – stwierdziła adw. Topczewska informując w mediach społecznościowych o finale sprawy.

Gdy po wyroku w pierwszej instancji pytaliśmy uniewinnionego lekarza granicznego w Koroszczynie, Jarosława Nestorowicza czy przez 6 lat trwania sprawy, państwo zadbało o to, by w przyszłości weterynarze na granicy postawieni w takiej sytuacji, mieli narzędzia, by ją szybko rozwiązać, usłyszeliśmy: - Nadal nie funkcjonuje z tego co wiem Centralny Azyl, a sytuacje różne ze zwierzętami wciąż się na granicy zdarzają. Ostatnio mieliśmy np. transport koni, tylko konie mamy gdzie przechować, bo mamy hotele dla zwierząt choćby w Zbuczynie czy pod Łukowem. Dla tygrysów nie mam takiego miejsca – mówił lekarz graniczny z Koroszczyna. Pytany, co by zrobił dziś, gdyby sytuacja z 2019 roku się powtórzyła, odpowiedział krótko: -Zapewne postępowałbym tak jak wówczas.

 

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: prawie łysyTreść komentarza: Też ogoliłem! Brawo AZS AWF Biała Podlaska!Data dodania komentarza: 2.05.2026, 21:27Źródło komentarza: Ogolili głowy i Stal GorzówAutor komentarza: Beemka 18 letnia 18+Treść komentarza: Nikt nie spytał czym jechali ? Czy autem spełniającym wszystkie wymogi bezpieczeństwa ? Czy młody łeb kupił Beemkę tylko z nazwy .... śruta 15 letniego albo już nawet i pełnoletniego 18 + z rocznika 2011 albo i starszego gruza ? Młody łep zapewne bez kasy to i kupił repa , nie wprawiony po rawo jazdy max 2 lata i siep to rozpadająca się beta 15 letnia albo i 18 + . .Data dodania komentarza: 2.05.2026, 09:02Źródło komentarza: 18-latek dachował BMW. Przyczyną nadmierna prędkośćAutor komentarza: RafaTreść komentarza: Uwaga! Uwaga! Inwestycje dla mieszkancow polnocnej czesci gubernii lubelskiej nadciagaja! Gwarancja miejsc pracy za wynagrodzenie minimalne. Murowane!😅Data dodania komentarza: 2.05.2026, 05:31Źródło komentarza: A2 zmienia zasady gry. Biała Podlaska na celowniku inwestorówAutor komentarza: RafaTreść komentarza: Aj, waj. Co to nie bedzie....Data dodania komentarza: 2.05.2026, 05:27Źródło komentarza: A2 zmienia zasady gry. Biała Podlaska na celowniku inwestorówAutor komentarza: anonimowoTreść komentarza: dwie osoby są w szpitalu kierowca oraz pasażer, który też ma obrażeniaData dodania komentarza: 2.05.2026, 00:34Źródło komentarza: 18-latek dachował BMW. Przyczyną nadmierna prędkość
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama