Jak narodził się pomysł stworzenia Wioski Ginących Zawodów w Roskoszy?
Wioska Ginących Zawodów w Roskoszy powstała w latach 2012 2014. Była współfinansowana ze środków Unii Europejskiej. Pomysł wziął się stąd, że Ochotnicze Hufce Pracy uczą młodzież różnych zawodów i organizują praktyczną naukę zawodu. Ówczesny komendant główny OHP Marian Najdychor, pochodzący z Białej Podlaskiej, wpadł na pomysł stworzenia miejsca, w którym przekazywane byłyby również umiejętności związane z ginącymi zawodami.
Tak powstała Wioska Ginących Zawodów, która początkowo służyła przede wszystkim Ochotniczym Hufcom Pracy do organizowania kursów i szkoleń dla młodzieży, dorosłych oraz instruktorów. Odbywały się tam również zajęcia dla członkiń Kół Gospodyń Wiejskich. W tamtym okresie organizowano bardzo dużo tego rodzaju przedsięwzięć. Obecnie jest ich zdecydowanie mniej, a sama wioska pełni nieco inną funkcję.
Oprócz nauczania ginących zawodów i umiejętności zaczęto gromadzić przedmioty związane z dawnym rzemiosłem. W ten sposób powstało coś na kształt skansenu, izby pamięci, a nawet muzeum. Obok pracowni, w których można poznawać zawody już nieistniejące lub zagrożone wyginięciem, znajduje się tam wiele przedmiotów związanych z ich wykonywaniem.
Jak zmieniała się Wioska Ginących Zawodów od momentu powstania do dziś?
Na początku organizowano tam bardzo dużo szkoleń dla młodzieży i instruktorów OHP. Dzisiaj Wioska Ginących Zawodów pełni przede wszystkim funkcję skansenu oraz miejsca, w którym odbywają się warsztaty dla młodzieży, między innymi w ramach różnych projektów.
Jednym z najpopularniejszych przedsięwzięć, które obecnie realizujemy, jest projekt finansowany z Programu Polsko -Niemieckiej Współpracy Młodzieży „Przy rzemiośle o kulturze". W jego ramach młodzież z trzech państw – Polski, Niemiec i Litwy – przez dziesięć dni uczy się kowalstwa artystycznego oraz cukiernictwa i piekarstwa, w tym między innymi tradycyjnego wypieku sękaczy.
Obecnie wioska jest również miejscem, w którym można spędzić czas, zwiedzając zgromadzone ekspozycje, oglądając dawne przedmioty oraz uczestnicząc w warsztatach i kursach. Przyjeżdżają do nas przede wszystkim dzieci i młodzież.
Jakie dawne rzemiosła i zawody można poznać podczas wizyty w Roskoszy?
Mamy pracownię tkacką, która dzieli się na dwie części. W pierwszej zgromadzono krosna, przedmioty związane z wytwarzaniem nici i szyciem, a także materiały, z których dawniej produkowano tkaniny. W drugiej części znajdują się już osnute krosna, na których można nauczyć się tkania lub zobaczyć, jak wyglądała ta praca.
Kolejna jest pracownia kowalska, w której znajduje się kuźnia. Dysponujemy zarówno tradycyjnym wyposażeniem, jak i możliwością wykorzystania gazu. Mamy tam również autentyczny, XIX-wieczny miech kowalski.
Posiadamy także pracownię rymarską. Rymarstwo jest jednym z najrzadziej spotykanych obecnie zawodów. Kolejna pracownia to pracownia kołodziejska, która ma również charakter stolarski. Początkowo służyła odtwarzaniu umiejętności wytwarzania drewnianych kół, ale obecnie można w niej wykonywać także inne przedmioty z drewna.
Mamy również pracownię cukierniczo-piekarską, wyposażoną w tradycyjny piec, w którym nadal można wypiekać ciasta. W tym przypadku nie chodzi o sam zawód cukiernika czy piekarza, ponieważ nie są to zawody ginące, ale o tradycyjne sposoby wytwarzania ciast i wyrobów piekarskich, które na przestrzeni lat bardzo się zmieniły.
Dysponujemy także dwiema pracowniami przeznaczonymi do organizowania warsztatów strzecharskich, brukarskich oraz związanych z budową dawnych pieców. Mamy również maszynę do cięcia kamieni, dzięki której można pokazać, jak dawniej przygotowywano materiał do układania bruku.
Co ciekawe, ścieżki znajdujące się na terenie Wioski Ginących Zawodów powstały właśnie podczas organizowanych u nas warsztatów brukarskich.
Które z prezentowanych zawodów cieszą się największym zainteresowaniem odwiedzających?
Największe zainteresowanie wzbudzają tkactwo, kowalstwo i cukiernictwo. Zdecydowanie najwięcej osób zgłasza się jednak na warsztaty cukiernicze. To właśnie te zajęcia cieszą się największą popularnością wśród odwiedzających.
Czy są rzemiosła, które szczególnie trudno dziś odtworzyć ze względu na brak osób posiadających odpowiednie umiejętności?
Tak, i są to już naprawdę ginące zawody. Mam na myśli przede wszystkim rymarstwo, kołodziejstwo i strzecharstwo. Znalezienie na naszym terenie instruktora, który potrafiłby poprowadzić zajęcia z tych dziedzin, jest w zasadzie niemożliwe.
Nawet kiedy szukamy kowala do prowadzenia warsztatów, musimy korzystać z pomocy osoby mieszkającej w Zamościu. Bardzo trudno jest znaleźć odpowiednich instruktorów. Najłatwiej dostępni są dla nas instruktorzy cukiernictwa.
Pozostałe zawody są już niezwykle trudne do odtworzenia. Umiejętności związane z ich wykonywaniem zostały wyparte przez produkcję przemysłową, import, zmianę warunków życia i wiele innych czynników. W rezultacie niektóre z tych profesji praktycznie przestały istnieć.
Często wykorzystujemy jednak naukę dawnych zawodów jako formę aktywizacji zawodowej młodzieży. Chcemy, aby młodzi ludzie zdobywali dodatkowe kompetencje, które mogą okazać się przydatne na rynku pracy. Dotyczy to między innymi kowalstwa artystycznego, tradycyjnego cukiernictwa czy umiejętności wypiekania sękaczy.
Takie umiejętności mogą pomóc młodemu człowiekowi odnaleźć się w życiu zawodowym, rozwijać dodatkową działalność, a nawet stworzyć kolejne źródło dochodu.
Jakie znaczenie ma Wioska Ginących Zawodów dla zachowania dziedzictwa kulturowego południowego Podlasia?
Myślę, że obecnie Wioska Ginących Zawodów pełni w dużej mierze funkcję muzealną. Chociaż zgromadzone tam przedmioty nie są formalnie eksponatami muzealnymi, mają ogromną wartość jako świadectwo dawnych zawodów i sposobów życia.
Ważne są nie tylko same przedmioty, ale również wiedza o tym, do czego służyły i w jaki sposób były wytwarzane. Dzięki temu możemy zachowywać pamięć o dawnych rzemiosłach, a jednocześnie przekazywać wiedzę i umiejętności kolejnym pokoleniom.
Jeżeli uda nam się znaleźć instruktora lub osobę, która nadal potrafi wykonywać dany zawód i poprowadzić zajęcia, możemy przekazać młodym ludziom nie tylko wiedzę teoretyczną, ale również konkretne umiejętności praktyczne.
Dlaczego tak ważne jest dziś przypominanie zawodów, które stopniowo zanikają z naszego otoczenia?
Przede wszystkim dlatego, żebyśmy pamiętali o naszej przeszłości. Nie zawsze wszystko było dostępne w sklepach i nie wszystko można było po prostu kupić. Świat wyglądał inaczej, ludzie korzystali z innych przedmiotów, a wiele rzeczy potrzebnych w codziennym życiu wykonywano samodzielnie lub zamawiano u rzemieślników.
Istniały zawody, których dzisiaj już praktycznie nie ma. Warto o nich pamiętać, ponieważ są częścią naszej historii i dziedzictwa narodowego.
Chodzi również o zachowanie tradycyjnych umiejętności, które mogą być nie tylko elementem dziedzictwa kulturowego, ale także sposobem na życie, zarabianie pieniędzy i utrzymanie się.
Czy w naszym regionie można jeszcze spotkać osoby, które na co dzień wykonują dawne zawody rzemieślnicze?
Tak, oczywiście. Nadal mamy artystów, tkaczy, osoby zajmujące się kowalstwem artystycznym, a także ludzi, którzy wypiekają tradycyjne ciasta i sękacze.
Rzadziej, ale wciąż można spotkać osoby zajmujące się obróbką drewna i wykonywaniem z niego różnych przedmiotów.
Są to umiejętności, które mogą zapewniać utrzymanie, ale mają również ogromne znaczenie dla zachowania ciągłości kulturowej. Dzięki nim wiedza, tradycje i doświadczenia mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Czy młodzi ludzie interesują się tradycyjnym rzemiosłem, czy traktują je przede wszystkim jako ciekawostkę historyczną?
Myślę, że początkowo młodzi ludzie traktują tradycyjne rzemiosło przede wszystkim jako ciekawostkę. Natomiast podczas warsztatów zazwyczaj zaczynają się nim interesować. Kiedy próbują samodzielnie coś wykonać i widzą pierwsze efekty swojej pracy, pojawia się większe zaangażowanie.
Trudno powiedzieć, że wszyscy zaczynają interesować się dawnymi zawodami, ale zdarzają się osoby, które łapią bakcyla, a później rozwijają zdobyte umiejętności lub wykorzystują je w innych swoich aktywnościach. Jestem przekonana, że przekazanie młodym ludziom takich umiejętności może w przyszłości zaprocentować.
Czy uważa Pani, że niektóre ginące zawody mają szansę powrócić i stać się atrakcyjnym sposobem na życie?
Tak, i one już wracają. Coraz częściej stają się sposobem na życie. Wszystko, co jest związane z rękodziełem, staje się modne, wartościowe i osiąga wyższe ceny. Ludzie mają również potrzebę samodzielnego tworzenia różnych przedmiotów.
Obserwujemy odradzanie się tkactwa artystycznego. Oczywiście nie jest to już tkactwo nastawione na zaspokajanie codziennych potrzeb, ale nadal powstają ręcznie wykonywane tkaniny. Podobnie wygląda sytuacja z kowalstwem artystycznym. Przedmioty wykonywane z metalu są obecnie bardzo pożądane, szczególnie jako wyroby o charakterze artystycznym.
Wiele osób interesuje się również odnawianiem mebli, pracą w drewnie i samodzielnym tworzeniem różnych przedmiotów. Chcą wykonywać coś własnymi rękami, a później także sprzedawać swoje wyroby.
Wydaje mi się więc, że ginące zawody mają szansę powrócić przede wszystkim w formie rękodzieła. Trudno oczekiwać, że wytwarzane w ten sposób przedmioty ponownie staną się podstawowymi produktami codziennego użytku. Natomiast jako rękodzieło i wyroby artystyczne z pewnością mają przyszłość.
Jak młodzież z zagranicy reaguje na Wioskę Ginących Zawodów?
Jestem bardzo zbudowana tym, jak chętnie młodzież z zagranicy uczestniczy w naszych warsztatach. Młodzi ludzie z dużym zainteresowaniem uczą się rękodzieła, tradycyjnych sposobów przygotowywania ciast oraz umiejętności związanych z kowalstwem.
Moim zdaniem są bardzo zadaniowi. Przyjeżdżają po to, żeby czegoś się nauczyć, coś poznać i dowiedzieć się czegoś nowego. Chętnie angażują się w zajęcia i uczestniczą w proponowanych warsztatach.
Jakie są obecnie najważniejsze zadania Ochotniczych Hufców Pracy w Roskoszy?
Naszym najważniejszym zadaniem jest wspieranie młodzieży na rynku pracy oraz organizowanie praktycznej nauki zawodu. W Roskoszy prowadzimy ją w dwóch zawodach: kucharz i cukiernik.
Zajmujemy się również wspieraniem uczniów będących tak zwanymi pracownikami młodocianymi. Są to uczniowie szkół branżowych. Nasza pomoc obejmuje możliwość praktycznej nauki zawodu, bezpłatne miejsca w internacie, refundację wynagrodzeń, jak i wsparcie wychowawcze, psychologiczne oraz pedagogiczne oraz możliwość uczestnictwa w ciekawych projektach i stażach zawodowych.
Czytaj też:

Napisz komentarz
Komentarze