- Pomysł na zbiórkę butelek zrodził się zupełnie spontanicznie, początkowo bardziej w formie żartu niż poważnego przedsięwzięcia. Wszystko zaczęło się wraz z pojawieniem się butelek kaucyjnych. Podczas porządkowania terenu przy remizie, obok kontenerów na śmieci, z ciekawości zacząłem sprawdzać, jak wyglądają takie butelki. Wtedy padło hasło, że samochód sam się nie zapłaci - wspomina Patryk Kurowski naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Żabcach.
Zmobilizowała ich wygrana
Później, podczas przygotowań do zawodów sportowo-pożarniczych, zaczęto odkładać butelki po napojach, myśląc początkowo, że uzyskane pieniądze przeznaczone zostaną na zakup wody na kolejne wyjazdy, aby nie obciążać budżetu jednostki. Po historycznym zwycięstwie w zawodach gminnych, pierwszym w historii OSP Żabce, pojawiła się możliwość startu w zawodach powiatowych. - Wraz z tym zaczęły pojawiać się głosy, że może jednostka doczeka się nowego samochodu. Marzenie o nowym wozie stało się coraz bardziej realne - mówi Patryk Kurowski.
Dodaje, że wtedy strażacy zaczęli się zastanawiać, ile butelek byłoby potrzebnych, aby kupić nowy samochód. Po szybkich obliczeniach wyszło, że około czterech milionów. - Wtedy zapadła decyzja, że skoro potrzeba czterech milionów butelek, to właśnie tyle postaramy się nazbierać - przekazuje naczelnik OSP Żabce.
Szybko powstał pierwszy plakat i informacja trafiła do internetu. Akcja bardzo spodobała się wszystkim i stała się wspólnym wyzwaniem. - Uzyskaliśmy również pozytywną opinię władz gminy oraz komendanta. Od początku założenie było takie, że nie będziemy prosić o pieniądze, lecz spróbujemy własnymi siłami zrobić coś wyjątkowego. Dopiero po uzyskaniu akceptacji pomysł został nagłośniony w mediach i rozpoczęła się oficjalna zbiórka - wskazuje Patryk Kurowski.
Obecnie akcja rozwija się z dnia na dzień. Pojawiają się nowe pomysły, rozwiązania i coraz więcej butelek. - Licznik pokazuje już prawie 10 tysięcy oddanych butelek, a kolejne czekają na odwiezienie do butelkomatów. W rzeczywistości zebranych butelek jest już więcej, ponieważ licznik uwzględnia wyłącznie te, które zostały fizycznie zwrócone. Wszystko dzieje się zaledwie od około półtora tygodnia - mówi druh.
Wsparcie z całej Polski
Wsparcie napływa nie tylko z gminy, powiatu czy województwa, ale z całej Polski. Do akcji włączają się osoby między innymi z Krakowa, Wrocławia, Poznania, Trójmiasta czy Katowic. Zdarza się, że osoby przebywające w okolicy na wakacjach przywożą zebrane butelki do Żabiec.
Założeniem akcji nadal pozostaje zbieranie butelek i puszek, a nie pieniędzy. - Logistycznie jest to duże wyzwanie. Jednorazowe oddanie ponad 2300 butelek wymagało korzystania z czterech różnych butelkomatów. Jednocześnie osoby z odległych części kraju same zaproponowały, aby oddawać butelki u siebie i przekazywać równowartość kaucji w formie wpłat. W odpowiedzi na te prośby uruchomiono możliwość takiego wsparcia - wskazuje Patryk Kurowski.
Równolegle rozwijana jest strona internetowa ospzabce.pl, na której umieszczono mapę pokazującą miejscowości, z których napływa pomoc. Na bieżąco zaznaczane są miejsca oraz ilości przekazywanych butelek i wsparcia, dzięki czemu można zobaczyć, jak szeroki zasięg osiągnęła akcja.
Gminny Ośrodek Kultury w Międzyrzecu Podlaskim z/s w Wysokim zapowiedział także, że wszystkie butelki i puszki kaucyjne zebrane podczas dożynek zostaną przekazane jednostce. Powstaną specjalne punkty ich zbiórki.
- Coraz więcej osób chce się zangażować, oferując miejsca na kontenery, banery informacyjne, zachęcając znajomych do zbierania butelek i aktywnie wspierając inicjatywę. Od początku zależało nam na stworzeniu czegoś innego niż tradycyjna zbiórka pieniędzy. Chcieliśmy połączyć pomoc z ekologią. Dzięki akcji butelki i puszki kaucyjne nie trafiają do środowiska, lecz są zbierane i przekazywane na szczytny cel. Wokół remizy praktycznie nie można już znaleźć porzuconych opakowań, ponieważ nawet członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej na bieżąco zbierają pozostawione butelki i wrzucają je do przygotowanego kontenera - tłumaczy naczelnik OSP Żabce.
Akcja jednoczy bardzo wiele osób wokół wspólnego celu. - Dla nas jest to spełnienie marzenia o nowym samochodzie, a przyszły rok będzie dodatkowo wyjątkowy, ponieważ jednostka będzie obchodziła stulecie swojego istnienia. Nowy wóz będzie służył nie tylko druhom z OSP Żabce, ale wszystkim mieszkańcom gminy, powiatu i osobom podróżującym przez ten teren. Jednostka znajduje się w pobliżu autostrady A2 i budowanej drogi ekspresowej S19, dlatego nowoczesny samochód zwiększy gotowość bojową oraz poziom bezpieczeństwa w całym regionie - zauważa Patryk Kurowski.
Średni samochód ratowniczo-gaśniczy kosztuje około 1,5 miliona złotych. - Jeśli akcja zakończy się sukcesem, będziemy mogli kupić pojazd odpowiadający potrzebom naszej jednostki - zaznacza.
Więcej informacji można znaleźć na Facebooku na stronie OSP Żabce, a także na stronie: https://www.ospzabce.pl
Czytaj też:

Napisz komentarz
Komentarze